Polacy, którym władze odbierają ziemię pod autostrady, skarżą się, że państwo proponuje im o połowę mniej pieniędzy, niż wynosi cena rynkowa ich posesji. Ludzie walczą z ministerialnym rozporządzeniem, które specjalnie zaniża wartość wywłaszczanych nieruchomości – donosi “Dziennik”. Generalna Dyrekcja broni się, że proponuje niskie stawki, bo musi przestrzegać prawa. Rozporządzenie ministra infrastruktury nakazuje bowiem wyceniać wywłaszczaną nieruchomość tak, jakby przebiegała już po niej droga. Więc znacznie poniżej pierwotnej wartości. Na nic tłumaczenia właścicieli, że gdy kupowali ziemię za 100 tysięcy złotych, nie mieli pojęcia o drogowych planach rządu. Urzędnicy mówią, że działka jest warta jedynie 50 tysięcy, bo plan zeszpecenia nieruchomości asfaltem obniża jej wartość. Ministerstwo Infrastruktury pracuje teraz nad nowym rozporządzeniem. Zgodnie z nim właściciele działek niezabudowanych mają dostać... o 10 procent więcej, niż wyceni państwowy rzeczoznawca. A posiadacze gospodarstw - nawet o 15 procent więcej. Ale to wciąż znacznie mniej niż wartość rynkowa.