(Fot.: PD@N 426-16)
- Brak zakazu zawracania na skrzyżowaniu nie oznacza od razu, że taki manewr jest dozwolony - twierdzą policjanci. Przekonał się o tym czytelnik “Gazety pl Kraków”, przejeżdżający przez ul. Monte Cassino.
Kierowca został zatrzymany przez radiowóz na sygnale. Jak mówił - początkowo nawet nie zdawał sobie sprawy, że policjanci jadą akurat za nim, bo przecież w miejscu, w którym wykonał manewr, zawracają wszyscy kierowcy, więcej nie ma tam żadnego znaku, który by tego zabraniał. Otrzymał mandat w wysokości 250 zł. Jednak ma wątpliwość. Jak to możliwe, że nie ma żadnego zakazu, ale i tak dostałem mandat? - pyta. Policjanci wyjaśniają, że brak zakazu zawracania nie oznacza jeszcze, że taki manewr jest dozwolony. Problemem jest sygnalizacja świetlna. - Na sygnalizatorze znajduje się strzałka nakazująca jazdę w lewo. A to oznacza, że nie wolno w tym miejscu zawracać - tłumaczy Witold Norek z krakowskiej drogówki. - Gdyby jednak na sygnalizatorze strzałki nie było, a poziome znaki na drodze pozwalałyby na skręt w lewo, to oczywiście nie byłoby żadnego problemu. Jak dodaje Norek, nie ma sensu ustawiać w tym miejscu dodatkowych znaków. - Dla informacji kierowców w zupełności wystarczają oznaczenia na sygnalizatorach.