
(499-5)
Sopocka prokuratura przesłuchała Michała L., który omal nie zabił ponad 20 osób na Monciaku. Mężczyzna przyznał się do winy, ale nie chciał się tłumaczyć z szalonej jazdy po deptaku - donoszą media. Nieobliczalny kierowca usłyszał zarzut spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Grozi za to kara do 10 lat pozbawienia wolności. Poinformował śledczych, że leczył się psychiatrycznie w dwóch szpitalach. Prokuratura złożyła wniosek o trzymiesięczny areszt. Wielu świadków sobotniego zdarzenia podkreślało, że kierowca jechał samochodem w taki sposób, jakby z premedytacją chciał rozjechać przechodniów. Prokurator Tomasz Landowski z Prokuratury Rejonowej w Sopocie zaznacza jednak, że na dzień dzisiejszy nie przewiduje zmiany kwalifikacji czynu na usiłowanie zabójstwa. Ale... - Jeśli się okaże, że mężczyzna był pod wpływem środków odurzających, wówczas może nastąpić zmiana kwalifikacji czynu, co może skutkować karą do 15 lat pozbawienia wolności - zaznacza prokurator Landowski. Kwalifikacja może się też zmienić, jeśli się okaże, że ten człowiek jest faktycznie chory psychicznie, a także w przypadku jeśli stan zdrowia poszkodowanych się pogorszy.
Policja zapowiedziała, że zamierza wypracować rozwiązania, które w przyszłości pomogą uniknąć podobnej tragedii. Zdaniem Janusza Popiela ze Stowarzyszenia Alter Ego, które pomaga poszkodowanym w wypadkach drogowych, policja dość często ignoruje zgłoszenia o jadących z dużą prędkością kierowcach. Przyznaje też, że sytuacji takich jak ta w Sopocie nie da się przewidzieć. - Powinno się zwracać większą uwagę na profil psychologiczny osób, którym się przyznaje prawo jazdy. Dzisiaj wszelkie psychotesty to fikcja. Niestety, wielu osobom nie przeszkadza też to, że takich uprawnień nie mają, a samochód prowadzą. Bo taniej będzie zapłacić 500 złotych mandatu niż prawie 2 tysiące złotych za kurs i egzamin - mówi Popiel, dodając, że regularną kontrolą powinny zostać objęte określone grupy społeczne, co do których tajemnicą poliszynela jest m.in. fakt, że zażywają narkotyki. - Zaburzenia psychiczne, połączone z narkotykami, to mieszanka wybuchowa - mówi psychiatra, dr Leszek Trojanowski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku.