Z warszawskich skrzyżowań znikają zielone strzałki do warunkowego skrętu w prawo. Miejscy urzędnicy powołują się na instrukcję z ministerstwa. Urzędnicy w ministerstwie pukają się w czoło – komentuje “Rzeczpospolita”. “Przy każdej przebudowie skrzyżowania albo remoncie sygnalizacji musimy przedstawić projekt organizacji ruchu. Przy tej okazji strzałki są demontowane albo zasłaniane czarną folią” - przyznaje rzecznik Zarządu Dróg Miejskich Urszula Nelken. Dlaczego w zakorkowanej stolicy znikają usprawniające ruch strzałki? - Musimy stosować się do ministerialnej instrukcji - twierdzi miejski inżynier ruchu Janusz Galas. - Ta zezwala nam na umieszczenie na skrzyżowaniu strzałki do warunkowego skrętu, tylko jeśli nie ma kolizji z innymi uczestnikami ruchu. Takich skrzyżowań prawie w Warszawie nie ma - dodaje. Chodzi o rozporządzenie ministra infrastruktury z grudnia 2003 roku, które nakazuje stopniową likwidację strzałek do 2008 roku. Tymczasem w Ministerstwie Transportu twierdzą, że warszawscy urzędnicy źle interpretują przepisy i niepotrzebnie wyszli przed szereg. Rządowa wykładania brzmi: strzałki powinny zostać tam, gdzie zwiększą płynność ruchu. “Naszą intencją jest zachowanie strzałek do warunkowego skrętu. Trwają prace nad zmianą rozporządzenia z 2003 roku. Na razie obowiązuje okres przejściowy i zarządcy dróg nie muszą strzałek usuwać” - podkreśla Maciej Wroński, dyrektor ministerialnego Departamentu Transportu Drogowego.