
(Fot.: PD@N 465-1jm/pw)
Jak się dowiedzieliśmy - ze źródeł dobrze poinformowanych - w okresie styczeń-maj 2013 r. z rejestru ośrodków szkolenia kierowców ubyło 10% zarejestrowanych placówek. Oznacza to, że już nie działa około 400 osk.
Czy to już jest znaczący sygnał zmian, które przyniosła ustawa o kierujących pojazdami? W 2010 r. media informowały - rząd chce zamknąć najsłabsze osk. Może dzisiaj to właśnie ten czas? Najsłabsze ośrodki wypadną z rynku szkolenia na prawo jazdy? Dlaczego podejmują decyzje o likwidacji? Odpowiedź nie jest ani jednoznaczna, ani łatwa. Część właścicieli mówi o pustkach w szkołach i na placach manewrowych, na ulicach jakby mniej eLek. Słyszymy także o całkowitym zastoju. Inne szkolą prawie takie same ilości kandydatów na kierowców. Mówią: nie zauważyłem specjalnej różnicy, ale dodają - wiem, że w innych ośrodkach jest bardzo źle.
Oczywiście przed nami niż demograficzny. Chętnych będzie mniej. Trwa kryzys gospodarczy, społeczeństwo coraz uboższe. Z drugiej strony prawo jazdy jest dokumentem niezbędnym. I szkolą, choć wcale nie są superośrodkami. To raczej placówki średniej wielkości, które swoją pracę wykonywały i wykonują rzetelnie. Dzisiaj kandydaci pytają o zajęcia teoretyczne, o oferowaną ilość godzin wykładów. Pytają o zdawalność. Może właśnie teraz powstanie ranking szkół jazdy uwzględniający informacje o zdawalności, kolizjach czy wykroczeniach byłych kursantów?
Zdecydowanie nie są to łatwe czasy dla ośrodków szkolenia. Czy ośrodków nie jest zbyt wiele? Kto przetrwa? Czy tylko te osk, które solidnie przygotowują do egzaminu? Czy szkoły, które szkolą słabiej zostaną wyeliminowane z rynku? Nadeszły czasy zdrowej konkurencji? Zawsze okres pomiędzy maturą w maju a początkiem roku akademickiego w październiku uznawano za świetny moment na uzyskanie prawa jazdy. Jak jest?
Wszystkie wypowiedzi opublikujemy. Piszcie - e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl