^ Maciej Wroński, prawnik i ekspert brd
Z początkiem maja br. wchodzi w życie rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 8 kwietnia 2011 r. w sprawie symulowania jazdy w warunkach specjalnych (opublikowane w Dzienniku Ustaw Nr 81 poz. 444). Określa ono wymagania techniczne oraz zakres funkcjonalności symulatorów mających zastosowanie w szkoleniu kierowców wykonujących przewozy drogowe w rozumieniu ustawy o transporcie drogowym.
Przypomnijmy tu, że każdy ośrodek szkolenia (OS) uprawniony do realizacji odpowiedniej kwalifikacji wstępnej powinien wykazać się m.in. posiadaniem odpowiedniej infrastruktury technicznej umożliwiającej realizację jazdy w warunkach specjalnych.Warunek ten uznaje się za spełniony także wówczas, gdy OS zawarł umowę na przeprowadzanie zajęć z ośrodkiem doskonalenia techniki jazdy (ODTJ) albo posiada symulator spełniający wymagania określone w nowym rozporządzeniu, potwierdzone certyfikatem wydanym przez jednostkę akredytowaną w polskim systemie akredytacji.
Rozporządzenie Ministra Infrastruktury zamyka pewien etap rozwoju rynku tych urządzeń, w którym dla niektórych importerów symulatorów liczył się przede wszystkim zysk, a kwestie funkcjonalności były praktycznie pomijane. W tym czasie narynek trafiły urządzenia, które mogą być stosowane wyłącznie do prowadzenia uzupełniających zajęć na poziomie podstawowym, np. w czasie kursów dla kandydatów na kierowców. W szkoleniu zawodowych kierowców chodzi o coś zupełnie innego. Zawodowcy powinni nauczyć się prawidłowych reakcji w warunkach ekstremalnych, gdy na kierującego oddziaływają znaczne zmienne w czasie dynamiczne przeciążenia. Takich warunków nie da się odtworzyć na “taborecie” postawionym przed monitorem.
Należy pamiętać, że od zachowania i szybkich reakcji kierowców szkolonych podczas kwalifikacji wstępnej zależy życie przewożonych pasażerów i bezpieczeństwo innych uczestników ruchu, a autobus lub 40 tonowy zespół pojazdów w rękach niewyszkolonej osoby staje się narzędziem zagłady.
Rozporządzenie określa wymogi funkcjonalne symulatorów mające praktyczne konsekwencje dla OS. Wśród tych wymagań są m.in.:
- wyposażenie w odpowiednią kabinę współczesnego pojazdu,
- minimalna odległość ekranu od oka osoby szkolonej wynosząca minimum 2,5 m, przy czym przepisy dopuszczają możliwość projekcji obrazu na szybach kabiny,
- wyposażenie w układ ruchu o sześciu stopniach swobody – możliwość ruchu kabiny wzdłuż i wokół osi poprzecznej, podłużnej i pionowej,
- możliwość generowania i obrazowania przez system informatyczny co najmniej 25 uczestnikówruchu drogowego.
Wskazane wyżej wymagania powodują, że zgodny z nimi symulator nie będzie należał do najtańszych. Aby zmieścić kabinę wraz z siłownikami umożliwiającymi jej ruch, pomieszczenie przeznaczone na symulator powinno mieć odpowiednio dużą kubaturę, której nie zapewni przeciętna sala szkoleniowa o standardowej wysokości. Pamiętać należy o nośności stropów oraz zabezpieczeniu odpowiedniego zasilania. Ponieważ dopuszcza się projekcje obrazu na szybach kabiny, łatwiejsze będzie zastosowanie symulatorów przewoźnych i odpadną poważne problemy z kalibracją ich wyświetlaczy. Możliwość obrazowania min. 25 uczestników ruchu stawia zwiększone wymagania w stosunku do systemu informatycznego, który stanowi znaczący koszt w budowie symulatora.
Istotnym jest fakt, iż spośród realnie istniejących i używanych na polskim rynku symulatorów, żaden z nich nie spełnia nowych wymagań. Wprawdzie zgodnie z przepisem art. 6 ustawy z dnia 12 lutego 2010 r. o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz o zmianie niektórych innych ustaw symulatory posiadające certyfikat wydany przez akredytowaną jednostkę przed 3 kwietnia 2010 r. uznaje się za spełniające wymagania określone w nowych przepisach, niemniej wykładnia leksykalna wspomnianej normy prowadzić może do wniosku, iż po utracie ważności tego certyfikatu prawdopodobnie staną się one bezużyteczne w szkoleniu kierowców przewożących rzeczy. A ośrodki szkolenia wykazujące się posiadaniem tych urządzeń przestaną spełniać wymogi niezbędne do prowadzenia kwalifikacji wstępnej i szkoleń okresowych.
Maciej Wroński
(Fot.: PD@N 385-59)