Trzy promile u kierowcy karetki - Ponad 3 promile alkoholu w organizmie miał kierowca karetki pogotowia, który przywiózł pacjentkę do szpitala w Radzyniu Podlaskim (Lubelskie). Mężczyzna został zatrzymany - poinformowała policja. - O podejrzeniu, że kierowca karetki jest pijany powiadomił policję inny kierowca, zaniepokojony jego zachowaniem na drodze. Policjanci zatrzymali kierowcę pogotowia pod radzyńskim szpitalem - powiedział rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie, Janusz Wójtowicz. Badanie kierowcy, 46-letniego Waldemara F. wykazało, że w wydychanym powietrzu miał 3,2 promila alkoholu. Sanitariusz jadący w karetce był trzeźwy. Karetką przewożona była 73-letnia pacjentka ze szpitala w Łukowie na planowane badania tomograficzne w szpitalu w Radzyniu Podlaskim.
Pijany pirat z dziećmi na pokładzie - Pijacki rajd i policyjny pościg ulicami Włocławka. Mundurowi zatrzymali kierowcę, który "na gazie" szalał po mieście wioząc trójkę dzieci. Pijacka eskapada rozpoczęła się w piątek ok. godz. 21.30 na ul. Popiełuszki we Włocławku, kiedy kierowca opla vectry postanowił wymierzyć sprawiedliwość jadącemu fiatem punto. Powód? Punto miało nieprawidłowo włączyć się do ruchu. Rozjuszony szofer vectry podbiegł do fiata, a gdy siedzący w środku nie otworzył mu drzwi ani okna, uderzył pięścią w dach, a później stłukł przednią szybę. Następnie wsiadł do opla i odjechał. Napadnięty poinformował o całym zdarzeniu policję. - Mundurowi usiłowali zatrzymać opla do kontroli, a gdy ten pojechał dalej, łamiąc wszelkie przepisy ruchu drogowego, ruszyli w pościg - relacjonuje Kamila Ogonowska z zespołu prasowego KWP w Bydgoszczy. - Uciekający kierowca nie reagował na sygnały świetlne i dźwiękowe. W rezultacie na ul. Kapitulnej stracił panowanie nad pojazdem, wypadł z drogi i uderzył w drzewo. Siedzący za kółkiem 37-letni mężczyzna nie jechał sam. W aucie były jeszcze dwie kobiety i trójka dzieci. Pirat był pijany, badanie alkotestem wykazało u niego 1,5 promila alkoholu w organizmie. Nietrzeźwa była także siedząca na przednim siedzeniu 32-letnia pasażerka, miała 1,4 promila. Oboje trafili do aresztu. - Pozostałym pasażerom udzielono pomocy lekarskiej, po czym dzieciaki zostały przekazane pod opiekę rodzinie - mówi Ogonowska. Szofer usłyszał już zarzuty. Za najcięższy z nich - zniszczenie lub uszkodzenie cudzej rzeczy - grozi mu do 5 lat więzienia. Ponadto prokurator będzie wnioskował do sądu o tymczasowy areszt. Zatrzymany nietrzeźwy kierowca autobusu -Szybka reakcja policjantów z Torunia uniemożliwiła dalszą podróż nietrzeźwemu kierowcy autobusu. Tym razem nie doszło do tragedii. 14 pasażerów pojechało w dalszą podróż z innym, odpowiedzialnym i trzeźwym kierowcą. Dyżurny toruńskiej policji otrzymał telefoniczną informacje, że kierowca autobusu jadącego z Torunia do Czernikowa prawdopodobnie jest nietrzeźwy. Natychmiast skierował patrol, żeby mundurowi sprawdzili ten sygnał. Policjanci zatrzymali do kontroli autobus marki Autosan, którym podróżowało 14 osób przy ul. Szosa Chełmińska. Poddali 47-letniego kierowcę badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Wynik był jednoznaczny. Kierowca prowadził autobus mając w swoim organizmie 0,18 mg/l alkoholu. Kontrola wykazała również, że kierowca nie posiadał przy sobie prawa jazdy. Nietrzeźwy szofer odpowie za swój czyn przed sądem grodzkim. Tym razem nie doszło do tragedii. Pasażerowie pojechali w dalszą podróż bezpieczni.
Pijany przejechał robotników MPK! - 26-letni Witold S., pijany kierowca hondy civic, potrącił wczoraj w nocy dwóch pracowników MPK, którzy naprawiali zwrotnicę przy skrzyżowaniu ulic Kilińskiego i Przybyszewskiego. Policjanci zatrzymali go po trzech godzinach. Auto uderzyło w stojącego opla, odbiło się od niego, a potem uderzyło w nasz oznakowany wóz pogotowia torowego - relacjonuje pracownik MPK. - Na koniec wjechało w naszych ludzi, którzy byli w pełnym umundurowaniu. 55-letni mężczyzna doznał urazu głowy, kręgosłupa i złamania miednicy, jego 39-letni kolega ma złamaną nogę i uraz kolana. Obaj zostali odwiezieni do szpitala im. Sonnenberga. Sprawca wypadku uciekł. Wrócił do lokalu przy ul. Sienkiewicza, gdzie wcześniej wypił sporo alkoholu. Dalej pił, a na miejsce wypadku wysłał kolegę, żeby zrobił "rozeznanie". Pijany kompan zachowywał się agresywnie, wyganiał świadków, przeszkadzał ekipie pogotowia. Trzy godziny później Witold S. opuścił lokal i znów wsiadł do samochodu. Pędził zygzakiem, aż uderzył w sygnalizator. - Był tak pijany, że nie mógł wyjść z auta o własnych siłach - mówi strażnik miejski, który był na miejscu zdarzenia. - Z trudem go stamtąd wyciągnęliśmy. Podczas badania we krwi łodzianina, który prowadził hondę na pabianickich numerach, wykryto ponad 1,6 promila alkoholu. Został przewieziony do policyjnej izby zatrzymań. Gdy wytrzeźwieje trafi do prowadzącej sprawę sekcji przestępstw i wykroczeń w ruchu drogowym. Zostaną mu przedstawione zarzuty spowodowania wypadku pod wpływem upojenia alkoholowego. - Już nic nie zagraża życiu obu rannych w wypadku mężczyzn - pociesza dr Marek Sowiński, ordynator Szpitala im. Sonnenberga. - Ich stan ogólny jest dobry. 39-latek, który doznał urazu nogi wymaga operacji. Zabieg zostanie wykonany na początku tygodnia.