(Fot.: PD@N 438-25)
Na naszych łamach Zbigniew Drexler opublikował artykuł zatytułowany “Instruktor to wielka odpowiedzialność”. To interesująca wypowiedź powstała w nawiązaniu do tragicznego wypadku na przejeździe kolejowym. Tam śmierć poniosła 18-letnia kursantka, a ciężkie obrażenia odniósł instruktor nauki jazdy. Pojazd nauki jazdy znalazł się na przejeździe kolejowym i zgasł. Nie został uruchomiony. Pojawiły się różne nieoficjalne opinie. Relacjonując wypadek zapytaliśmy - Czy zabrakło doświadczenia? Nasz ekspert konkludował - “wydaje się, że wielu kandydatów na instruktorów nie zdaje sobie sprawy z tego, iż zawód nauczyciela jazdy pojazdem samochodowym jest zawodem szczególnym. Od właściwego jego pełnienia zależy nie tylko bezpośrednie bezpieczeństwo osoby podczas jazd szkoleniowych, ale także pośrednie - już podczas samodzielnego kierowania przez osobę wyszkoloną, czyli uprawnionego kierowcy”. Liczyliśmy na szeroką dyskusję grona naszych Czytelników. Niestety - może to czas urlopowy - mamy tylko dwie wypowiedzi, ale może właśnie one staną się inspiracją do dalszych. Czekamy - tygodnik@prawodrogowe.pl :
Władysław Tyrcz:Nauką jazdy zajmuję się od ponad ćwierć wieku. Wobec powyższego jest to jakiś argument żeby wyrazić swoje spostrzeżenia. Chciałbym zapytać: czy człowiek, który umie czytać i pisać może uczyć dzieci w szkole podstawowej, jest dorosły i potrafi pisać i czytać. Można dać mu kilka godzin teorii na temat pracy z dziećmi i będzie "PANEM" nauczycielem. Z pewnością wszyscy odpowiedzą, to absurd, jakieś nieporozumienie.
W nauce jazdy właśnie tak właśnie się dzieje. Trzy lata posiadania prawa jazdy upoważnia każdego, kto tylko zechce by mógł zapisać się na kurs dla instruktorów ze 100% zdawalnością. Zero umiejętności i zero doświadczenia. Taki jest obraz dzisiejszego instruktora. Osobiście nie wierzę by komukolwiek zależało na dobrym wyszkoleniu przyszłych kierowców. Na większą debatę w tej kwestii jestem otwarty z osobami kompetentnymi i decyzyjnymi w tej kategorii. Z poważaniem Władysław
Mariusz Jodko: Jak dla mnie, winę za to jakich mamy instruktorów, ponosi system szkolenia. Ludzie zdają egzaminy państwowe jeżdżąc po całym kraju, tam gdzie jest najłatwiej uzyskać uprawnienia. Zdarza się, że egzamin teoretyczny zdają w innym mieście, a prezentację lekcji bądź praktyczny w innym mieście. Dla mnie to jest chore. Dodatkowo wiek pozwalający na zdobycie uprawnień powinien być podniesiony co najmniej do 30 lat. Ja osobiście jestem kierowcą zawodowym w transporcie międzynarodowym (obecnie jeżdżę od czasu do czasu) teraz skupiłem się na szkoleniu kierowców. Wg mnie tak powinno wyglądać CV instruktora.
Błażej Bulski: To, że zawód instruktora nauki jazdy wymaga specjalnych predyspozycji jest kwestią bezdyskusyjną. Ostatecznie jest on przecież odpowiedzialny za przygotowanie młodego człowieka do otrzymania uprawnień pozwalających na posługiwanie się bardzo niebezpiecznym narzędziem, jakim jest pojazd mechaniczny w ruchu drogowym. Zastanawia mnie druga strona medalu - czy w ogóle droga uzyskiwania takich uprawnień nie jest zbyt uproszczona a potencjalni kandydaci na kierowców to bardzo często zbyt młodzi i nieodpowiedzialni, nieprzygotowani psychicznie do jazdy "niebezpiecznym narzędziem" ludzie?
Krzysztof Przybysz: Nie znam dokładnie przebiegu tego akurat wypadku, ale jestem pewien, że doświadczony kierowca - instruktor wybrnął by z tej sytuacji. Jeżeli miałbym taką sytuację (na pewno nie na pierwszej godzinie) moim sposobem jest włączenie pierwszego biegu i bez sprzęgła włącznie zapłonu i na rozruchu (rozruszniku) wyciągnięcie auta. Prwadopodobnie silnik by się uruchomił. Pozdrawiam