(Fot.: PD@N 402-17)
Paraliż Pragi, korek na Wisłostradzie, zatkany most Grota-Roweckiego. Czemu inżynier ruchu nie poprawia od razu źle ustawionych świateł czy wytyczonych pasów, tylko zwleka z tym tygodniami? - pytają mieszkańcy stolicy.Ratusz ma na Pradze problem. Zapowiedział priorytet dla komunikacji miejskiej, ale autobusy stoją w korkach – nawet na Jagiellońskiej, która miała być buspasem. Do białej gorączki doprowadzają kierowców udoskonalone zjazdy z mostu Grota-Roweckiego – na Wisłostradę do centrum - komentuje “Życie Warszawy”.
– Zatwierdzenie uzgodnień dotyczących organizacji ruchu to trudna i odpowiedzialna praca. W Biurze Inżyniera Ruchu pracuje za mało specjalistów. Ale miasto nie potrafi ściągnąć nowych ludzi – ocenia Robert Chwiałkowski ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji. Inżynier ruchu po Politechnice Warszawskiej najczęściej podejmuje pracę w prywatnym biurze projektowym, które oferuje wyższe stawki niż ratusz. W stołecznym biurze inżyniera jeszcze rok temu pracowały przy organizacji ruchu trzy osoby, które były zasypywane dziesiątkami projektów dziennie. Jak jest teraz? Janusz Galas – miejski inżynier ruchu odmówił “Życiu Warszawy” odpowiedzi na pytania o aktualną liczebność swojego zespołu i plany kadrowe na przyszłość.