

(Fot.: PD@N 370-24jm oraz 48)
Kilka lat temu była jedna, słynna także z programów telewizyjnych ta w Gliwicach. Minęły lata i jest ich wiele – babskich szkół nauki jazdy. W nich kobiety szefowe, kobiety wykładowcy, kobiety instruktorzy, panie w sekretariacie, a co najważniejsze kursanci w większości to też panie. Nie są zamknięte i dopuszczają do swojego grona także panów. Ci ostatni, wiedzą, że pracują w babskiej, cenią sobie takie miejsce pracy. Kilka babskich osk prezentowaliśmy już na łamach tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS, dzisiaj i w kolejnym numerze jedna z warszawskich BABSKA Auto Szkoła. Poniżej rozmowa z właścicielką panią Katarzyną Kowalczyk o szkole i jej instruktorkach, a w dalszych rozmowa z jej instruktorkami o kobietach kierowcach.
Pytanie:Jesienią ubiegłego roku stacja telewizyjna TVN Warszawa uznała was najlepszą szkołą naukijazdy. Jak długo szkoła istnieje na rynku warszawskim?Skąd idea i inspiracja utworzenia właśnie takiej szkoły? Czy droga zawodowa kobiety instruktora jest łatwiejsza, czy zdecydowanie przeciwnie?
Odpowiedź Katarzyna Kowalczyk (właścicielka BABSKIEJ AutoSzkoły w Warszawie): Szkoła powstała w 2005 roku, istnieje więc już pięć lat i cały czas się rozwija. Podczas kursu na instruktora jazdy zauważyłam, że jestem jedyną kobietą w gronie kilkunastu kandydatów do tego zawodu. To podsunęło mi też wkrótce pomysł na biznes, ściśle sprofilowany w takim kierunku, o jakim w Warszawie nikt wówczas jeszcze nie myślał. Szkoły nauki jazdy oferowały kursantom szkolenie głównie u instruktorów mężczyzn, z których liczna grupa to byli m.in. byli wojskowi. To w sporej mierze determinowało sposób nauki i podejście do osób szkolonych. Natomiast mój pomysł na biznes był zupełnie odmienny, budowany w kontrze wobec innych firm szkoleniowych. Bez wojskowej musztry, za to z pełnym zrozumieniem dla kursanta i indywidualnym podejściem do jego osobistych zdolności w nabywaniu umiejętności jazdy samochodem. Natomiast jeśli chodzi o drogę zawodową instruktorek, to wygląda ona podobnie jak mężczyzn. Na szczęście w tym zawodzie jest coraz większe równouprawnienie. Na kursy instruktorskie, które organizujemy raz czy dwa razy do roku, mamy bardzo dużo zgłoszeń od kobiet.
Pytanie:I mała statystyka: czy w szkole uczą tylko Panie? I czy korzystający z oferty kandydaci na kierowców to wyłącznie Panie?
Odpowiedź: Coraz rzadziej nasza nazwa “Babska” odstrasza panów od robienia u nas kursu na prawo jazdy. Obecnie wśród naszych kursantów około 15-20 % to mężczyźni i ten procent rośnie z roku na rok. Wielu panów ceni sobie naukę u naszych sympatycznych instruktorek, często przychodzą do nas prosząc o zajęcia z konkretną panią, którą poleciła mu dziewczyna, siostra, koleżanka - nasze dawne kursantki. Czasami też uczące się u nas panie chcą dla urozmaicenia jazd odbyć lekcję z panem. Dlatego zatrudniamy też instruktorów, obecnie mamy trzech, przy czym jeden z nich uczy także kat. A, na którą mamy coraz więcej chętnych dziewczyn.
Pytanie:Dlaczego - pani zdaniem - głosujący na najlepszą szkołę wybrali właśnie BABSKĄ? Czym ona się wyróżnia? Na czym polega wasza wyjątkowość?
Odpowiedź: Na indywidualnym podejściu do kursanta. To jedna z żelaznych zasad naszej szkoły. Ponadto dbamy o zespół i jego siłę merytoryczną. Bardzo poważnie traktujemy też wszelkie uwagi od kursantów na temat funkcjonowania szkoły i organizacji jazd. To pomaga nam zgrać wprowadzane zmiany i ulepszenia z oczekiwaniami osób szkolonych. Ponadto wyróżnia nas nasz profil, pozycjonuje szkołę w pewien określony, charakterystyczny sposób.
Pytanie:Zatrudniając wykładowców i instruktorów, jakie jest Pani oczekiwanie? Czym powinien cechować się instruktor skuteczny? Czy to kobieta, czy mężczyzna? Może jakaś rada dla kandydatów na instruktorów?
Odpowiedź: Dobry instruktor musi spełniać kilka warunków: musi być silny merytorycznie, za czym idzie tez przekazanie wiedzy w sposób indywidualny dostosowany do konkretnego kursanta (bo każdy uczy się inaczej, w swoim własnym tempie) oraz asertywny, w stosunku do tych kursantów, którzy uważają, że “wiedzą lepiej” a jest takich całkiem sporo. Dochodzi do tego odporność na stres, choć wbrew temu, co się powszechnie sądzi, praca nie należy do wyjątkowo stresogennych. Instruktor pewny swych umiejętności, podczas jazdy z kursantem panuje nad sytuacją w samochodzie i na drodze, uważnie obserwuje też osobę siedzącą za kierownicą (podzielność uwagi). Śledząc na bieżąco tok jej nauki powierza jej zadania zgodne z aktualnymi umiejętnościami, minimalizując ryzyko nieprzewidzianych sytuacji. Ryzyko takie jednak istnieje i na to trzeba być zawsze psychicznie przygotowanym. Nie jest łatwo być pedagogiem biorąc jednocześnie pełną odpowiedzialność za to, jak zachowuje się jego “Elka” na drodze. Pod tym kątem płeć ma drugorzędne znaczenie. Kobiety-instruktorki są za to bardziej empatyczne w stosunku do kursantów i dlatego kobiety lubią uczyć się u kobiet.
Pytanie:Są stowarzyszenia ośrodków szkolenia, są federacje itd. Czyli sformalizowane grona kadr ośrodków szkolenia kierowców. Jednak bardzo mało w tych gronach właśnie kobiet. Dlaczego? Czy one zajęte pracą zawodową i drugim etatem – gospodyń domowych, już nie mają czasu na działalność społeczną? A może panowie niezbyt chętnie dopuszczają panie do swoich stowarzyszeń? Jakie jest pani zdanie w tej sprawie?
Odpowiedź: Być może jest to spowodowane stosunkowo świeżym napływem kobiet do zawodu instruktora nauki jazdy, nie zdążyły jeszcze wywalczyć sobie miejsca w takich strukturach jak organizacje zawodowe w tym segmencie rynku. Ale praca na dwa czy nawet trzy etaty też jest na pewno jednym z powodów. Trzy, ponieważ dla części instruktorek jest to praca dodatkowa, poza głównie wykonywanym zawodem. Czyli można powiedzieć, że kobiety-instruktorki to naprawdę zajęta a tym samym dobrze zorganizowana i dobrze zmotywowana grupa zawodowa.
Bardzo dziękujemy za rozmowę.
A Państwa opinia.
Co sądzicie o tak skromnym udziale kobiet egzaminatorów, wykładowców, instruktorów w życiu środowiska?
Czekamy na opinie pań i panów, będziemy prezentowali inne BABSKIE osk.
Piszcie do nas: tygodnik@prawodrogowe.pl