Bez tablic, z wybitymi szybami, przebitymi oponami - bywa, że samochodowe wraki miesiącami szpecą krajobraz, choć ich pozbycie się wcale nie musi być trudne i kosztowne. A bywa opłacalne – komunikuje “Express Bydgoski”. Obowiązek usunięcia wraku nakłada ustawa z 2005 roku o recyklingu pojazdów, ustawodawca przewidział także karę grzywny. Jeśli na wezwanie straży gminnej właściciel “zawalidrogi” nie będzie skuteczny, wrak wywożony jest przez prywatną firmę na parking, za który ten musi zapłacić. Problem polega na utrudnionej procedurze wyszukiwania właścicieli tych “pojazdów”. W ubiegłym tygodniu prezentowaliśmy lubelski sposób na wraki, dzisiaj bydgoski. I tu cytujemy poradę “Expressu Bydgoskiego”: by przykrej niespodzianki uniknąć, wystarczy oddać stare auto do stacji recyklingu. Za darmo. - Umawiamy się na konkretny dzień i godzinę. Gdy klient mieszka w Bydgoszczy, a auto jest niesprawne, holujemy je, też za darmo - mówi jeden z pracowników “Uni-Techu”. - Na czym zarabiamy? Sprawne części, na przykład skrzynię biegów, silnik, felgi sprzedajemy. Co tylko możemy, poddajemy recyklingowi. Im większy procent masy auta idzie do recyklingu, tym większa szansa na zdobycie dofinansowania z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Liczymy, że w tym roku uda nam się takie wsparcie otrzymać - dodaje.