Przegląd prasy

Budowa dróg może stanąć?

9 maja 2007

Niekończące się spory pomiędzy resortami transportu i finansów mogą zaszkodzić firmom budowlanym. Brak porozumienia może oznaczać zatrzymanie budowy dróg – czytamy w “Rzeczpospolitej”. Ten rok teoretycznie jest pierwszym, w którym możemy zacząć wydawać pieniądze z UE przewidziane na lata 2007 - 2013. Jednak Polska wciąż uzgadnia z Brukselą sposób wydania przyznanych nam ok. 67 mld euro. W optymistycznym scenariuszu negocjacje zakończą się jesienią. Do tego czasu unijna kasa jest niedostępna. Polska ma jednak prawo do wstępnego finansowania inwestycji ze środków krajowych. Aby nie było zastoju, Ministerstwo Finansów wpadło na pomysł wystawiania promes na wypłatę środków, jeśli te się rzeczywiście okażą potrzebne. Miałyby one pochodzić z tzw. rezerwy integracyjnej w polskim budżecie. Środki te mogłyby sfinansować prace przygotowawcze przy inwestycjach. Jednak - jak twierdzi resort transportu - jego wnioski o wypłatę pieniędzy pozostają bez odpowiedzi. Od początku roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad miała wysłać wnioski o uruchomienie z rezerwy integracyjnej około 1,7 mld zł. Wszystkie pozostały bez odzewu. Jej problemy finansowe mogą mieć fatalne skutki dla polskich firm budowlanych, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw, które GDDKiA zachęca od początku roku do startowania w przetargach na budowę dróg, zmieniając warunki konkursów. Największych stać będzie na kredytowanie prac. - Budimex Dromex chce budować w Polsce drogi, nie ma więc innego wyjścia, niż współpracować z GDDKiA, która jest największym inwestorem - mówi Krzysztof Kozioł, rzecznik grupy Budimex. - Dla wielu mniejszych firm może się to skończyć kłopotami finansowymi, będą musiały płacić większe odsetki od zaciąganych kredytów, a to albo obciąży je i zbankrutują, albo podwyższy koszty inwestycji, które będzie musiała pokryć Generalna Dyrekcja - mówi Janusz Piechociński, były przewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury. Problem z zatorami finansowymi pojawił się w urzędzie już pod koniec zeszłego roku. Wówczas rząd nie zatwierdził załącznika do Krajowego Funduszu Drogowego, na podstawie którego GDDKiA mogłaby zapłacić wystawione faktury. Ministerstwo Finansów twierdziło, że to wina resortu transportu, który popełnił błędy formalne. Ten zaś oskarżał Ministerstwo Finansów o złą wolę. To nie jest pierwszy spór między resortami. Wiele miesięcy trwały także dyskusje nad tym, jaka instytucja ma odpowiadać za realizację inwestycji współfinansowanych z Unii. Resort Jerzego Polaczka chciał, by za wielomiliardowe inwestycje odpowiadał Bank Gospodarstwa Krajowego. Ta koncepcja napotkała jednak zdecydowany opór wicepremier Zyty Gilowskiej. To z jej inicjatywy w Ministerstwie Transportu powstanie specjalny departament - Biuro Europejskich Projektów Transportowych, które jednak na razie istnieje jedynie na papierze. Wicepremier Gilowska chce w ten sposób doprowadzić do większej przejrzystości finansów publicznych. Chodzi o to, by środki budżetowe nie wypływały poza system finansów publicznych - do agencji i funduszy rządowych. Wtedy bowiem minister finansów nie ma nad nimi kontroli.

Słowa kluczowe inwestycje drogowe