Kolizje ze zwierzętami powtarzają się w wielu miejscach. Przerwać go może tylko budowa nowych ekologicznych przejść w przemyślanych miejscach. O często tragicznych w skutkach spotkaniach na drogach kierowców i zwierząt informuje olsztyńska “Gazeta pl”. Do kolizji " dochodzi zwykle w tych samych miejscach. Dlatego drogowcy chcą, by budowane tam były przejścia dla zwierząt. Ekolodzy już od dawna alarmują, że na niektórych odcinkach prowadzącej do granicy z Rosją krajowej drogi nr 51 potrzebne są dodatkowe przejścia dla dużych zwierząt. Ostatni poważny wypadek wydarzył się na początku października. Wtedy auto potrąciło łosia pomiędzy Spręcowem a Kabikiejmami. Wcześniej do podobnych zdarzeń dochodziło także w kilku innych miejscach na "51" między Olsztynem a Dobrym Miastem. Problem zwrócił uwagę policjantów. Grzegorz Żukiewicz z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie mówi, że ma bardzo dużo sygnałów o dzikiej zwierzynie pojawiającej się na leśnych odcinkach nawet w Olsztynie. - Sarny, dziki, a nawet łosie wbiegają na tę ulicę. Drogowcy nie lekceważą tych sygnałów. Przez ostatnie tygodnie zbierali informacje o wszystkich kolizjach ze zwierzętami, do których doszło od 2008 roku między Olsztynem a Dobrym Miastem. Było ich aż 44. - Najczęściej ginęły sarny, dziki i lisy. Odnotowaliśmy też jeden wypadek z łosiem - mówi Karol Głębocki, rzecznik prasowy olsztyńskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.