Właściciele quadów chcą mieć własne tereny do jazdy w Warszawie. Spotkali się w sprawie swojego wniosku z Jarosławem Matusiakiem z Zarządu Mienia m.st. Warszawy, który odpowiada za nabrzeża Wisły. Jesteśmy zgodni co do tego, że nie można jeździć po lasach i terenach chronionych. Uważamy, że trzeba stworzyć kierowcom warunki do jazdy tam, gdzie nie będą nikomu przeszkadzać - twierdzi. - W wielu krajach europejskich są wyraźnie oznaczone szlaki dla quadów. Płaci się za wjazd czy parking, ale wszystko jest legalnie i bezpiecznie. Dlaczego nie mamy takich miejsc w Warszawie? - pyta Jacek Bujański. Zdaniem Roberta Giedronowicza, kierowcy quada, poligon w Rembertowie czy tereny w Sulejówku świetnie by się do tego nadawały. Podobnie jak byłe piaskarnie. Miasto na razie nie wyraziło swojego zdania w tej sprawie. - Będziemy walczyć - zapowiada Bujnowski.