Jechałem ostatnio za samochodem "nauki jazdy". Droga była wąska, kręta, a ruch bardzo duży. "eLka" wlokła się 30 km/godz. Chciałem ją wyprzedzić, ale mimo tak znikomej prędkości było to ryzykowne, bo z przeciwka prawie cały czas ciągnął się sznur pojazdów. Oczywiście rozumiem, że gdzieś trzeba się uczyć i nabywać doświadczenie za kółkiem, ale czy nie byłoby lepiej i bezpieczniej, gdyby uczestnicy kursów na prawo jazdy ćwiczyli najpierw na zamkniętym terenie i dopiero po nabraniu odpowiedniej biegłości w technice prowadzenia samochodu wyjeżdżali na normalne ulice i drogi? Nikomu na nich nie wadząc – pyta Czytelnik portalu INTERIA. PL Dziennikarze przygotowali ankietę i zapytali “Co robisz, widząc przed sobą wolno jadący samochód nauki jazdy?. Przewidziano odpowiedzi:
- staram się go jak najszybciej wyprzedzić, bez względu na okoliczności;
- wyprzedzam, ale tylko wtedy, gdy nie łączy się to ze złamaniem przepisów;
- trąbieniem i światłami zmuszam do ustąpienia miejsca;
- jadę cierpliwie, rozumiejąc, że każdy kiedyś i gdzieś musiał się uczyć.

(Fot.: PD@N 356-31)