(248-13)
Na rządowej stronie internetowej możemy przeczytać, że numer 112 w całym kraju działa poprawnie. Poprawnie wcale nie musi oznaczać szybko - przypomina "Gazeta Wyborcza Szczecin". W sobotę ok. 21.30 nastoletnia córka pana Piotra (imię zmienione) wracała ze swoim chłopakiem do domu na os. Zawadzkiego. W pewnym momencie pojawiła się grupa starszych chłopców. - Jeden z nich chciał pewnie zaszpanować przed kolegami i zaatakował chłopaka mojej córki. Dość mocno go pobił - opowiada pan Piotr. - Z komórki próbowałem zawiadomić policję, dzwoniąc na numer 112. Ale nikt nie odbierał. Przez pół godziny próbowaliśmy się dodzwonić jednocześnie z trzech komórek, i wreszcie nam się udało. Zanim przyjechała policja, sprawcy uciekli. Przez te 30 min zdążyliby okraść, pobić, zabić, a nawet skremować zwłoki, zanim ktoś odebrałby telefon. Sytuacja powtórzyła się w niedzielę, gdy pan Piotr z córką zobaczył chłopaków, którzy mogli być sprawcami sobotniego pobicia. - W naszym przypadku nie było zagrożenia życia, ale aż strach pomyśleć, co by się działo, gdyby ktoś wzywał pomoc do ofiar wypadku - denerwuje się pan Piotr. - Dość często dzwonię pod 112, żeby zgłaszać różne chuligańskie wybryki na os. Zawadzkiego i najczęściej mam problem z dodzwonieniem się. Sprawdziliśmy. W poniedziałek i wtorek dyżurny 112 odbiera telefon po kilkunastu sekundach. - Ten pan powinien zgłosić sprawę wojewódzkiemu komendantowi policji - radzi Piotr Gabinowski, dyrektor wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego. - Tę sprawę koniecznie trzeba wyjaśnić, bo mogło dojść do zagrożenia zdrowia i życia mieszkańców województwa. Gabinowski przyznaje, że system 112 działa prowizorycznie. - Jednak nie może być tak, że przez pół godziny nie można się dodzwonić. To stwarza niebezpieczne sytuacje - mówi Gabinowski. - Nawet gdy dyżurny wychodzi do toalety, to musi zastąpić go ktoś inny. Zresztą tam jednocześnie dyżuruje kilka osób. Nowe centra powiadamiania ratunkowego mają powstać do końca 2009 r. Przy telefonach czuwać będą strażacy i pogotowie ratunkowe. Mamy obowiązek zapewnić możliwość zgłaszania w językach obcych. Policja obiecała wyjaśnić sprawę pana Piotra. - Tak długi czas zgłoszenia telefonu alarmowego jest niedopuszczalny. Będziemy gruntownie wyjaśniać ten przypadek - zapewnia Zenon Butkowski z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie – przeczytaliśmy w “Gazecie Wyborczej”.