Władze Częstochowy nie mają planów - na wzór Jastrzębia Zdroju - eliminowania samochodów nauki jazdy z centrum miasta. Apelują jednak do instruktorów, by wyjeżdżali w Aleje dopiero wtedy, gdy kursanci opanują już sztukę prowadzenia auta - komentuje “Gazeta Wyborcza”. Od kilku dni gazeta pisze o "elkach", których jest coraz więcej na ulicach miasta. Najgęściej od nich w Alejach oraz w dzielnicach Zawodzie, Mirów i Dąbie - bo tu wiodą trasy egzaminatorów z położonego przy Legionów Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. - Częstochowa stała się jednym wielkim placem nauki jazdy - ocenia policja, która zarazem przyznaje, że "elkom" zdarza się łamać przepisy, dlatego permanentnie je kontroluje. Denerwują się też kierowcy. - Musimy się gdzieś uczyć - odpierają zarzuty instruktorzy i kursanci. Obie strony przyznają jednak, że pomysł wyłączenia centrum miasta z ruchu "elek" byłby zbyt kontrowersyjny. A taki plan mieli radni LiD-u z Jastrzębia Zdroju. Odkąd w 2005 r. utworzono tu WORD, szkoły jazdy zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu, a do miasta gromadnie ściągały - podobnie jak to ma miejsce w Częstochowie - "elki" z południa województwa śląskiego. Radni jastrzębskiego klubu LiD zawnioskowali do prezydenta o to, by w godzinach szczytu wprowadził zakaz wjazdu do centrum miasta dla "elek". - "Elki" wywołują sztuczny tłok. Niechby w godzinach szczytu, od 13 do 16, nie mogły pojawiać się w centrum - argumentował Jerzy Lis, jastrzębski radny. - "Elki" w tych godzinach mogłyby jeździć na placach manewrowych i na osiedlowych drogach. Pomysł upadł z dwóch przyczyn: na wyeliminowanie "elek" nie zgodził się tamtejszy prezydent, a za chwilę problem rozwiąże się sam, gdyż tamtejszy WORD będzie przeniesiony do Rybnika, gdzie istniał do 2005 r. Czy ograniczenie ruchu "elek" w centrum Częstochowy w godzinach szczytu byłoby możliwe od strony prawnej; a jest to pobożnym życzeniem zniecierpliwionych kierowców, którzy już nie pamiętają, jak sami zdobywali prawo jazdy? - Według ustawy samorządowej wszelkie decyzje dotyczące dróg publicznych na terenie gminy nie podlegają gestii radnych. Rada gminy czy powiatu nie jest zarządcą drogi. Sprawa organizacji ruchu ulicznego należy do organu wykonawczego, czyli wójta, burmistrza, prezydenta albo do podległego mu właściwego zarządu dróg, a taki w naszym mieście istnieje - mówi radny Piotr Kurpios, przewodniczący rady miasta. - Osobiście nie oceniam dobrze tego pomysłu: z przepisów nie wynika, że takie ograniczenie byłoby możliwe do wprowadzenia. Zaś przestrzegania prawa na ulicach powinna pilnować policja drogowa. Częstochowski zarząd dróg daleki jest od ograniczania "elkom" swobody. - Nie planujemy w żaden sposób wprowadzania zakazów. Drogi publiczne są ogólnodostępne, samochody z "L" są tak samo uprawnione do ruchu jak wszelkie inne - mówi Stanisław Sosnowski, wicedyrektor Miejskiego Zarządu Dróg. - Lecz z drugiej strony można z pewnością zwracać uwagę instruktorom nauki jazdy, aby unikali wjazdu w newralgiczne arterie Częstochowy w najbardziej gorącym czasie.
Redakcja PRAWA DROGOWEGO @ NEWS z zainteresowaniem zapozna się z propozycjami rozwiązania problemu zgłoszonymi przez ośrodki szkolenia kierowców. Czekamy na nie. Opublikujemy je. Poprosimy o wypowiedzi innych zainteresowanych.