
(Fot.: PD@N 415-34)
W Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Częstochowie pierwszy taki wypadek. Kandydatka na kierowcę, w trakcie egzaminu, zamiast nacisnąć na hamulec, wdepnęła gaz do dechy, wyłamała dwa przęsła ogrodzenia i wyjechała z ośrodka na ulicę. Szczęśliwie bez ofiar. W taki sposób zakończyła dzisiaj swój egzamin na prawo jazdy pewna kobieta w średnim wieku. - Ta pani wykonywała pierwszy element egzaminu, czyli jazdę na wprost - relacjonuje Maciej Wawrzkiewicz, dyrektor WORD. - W pewnej chwili potrąciła chorągiewkę, a kiedy egzaminator zwrócił jej uwagę, żeby się zatrzymała, zamiast na hamulec nacisnęła na pedał gazu... Z zapisu na kamerach, w które wyposażone są pojazdy egzaminacyjne – kursantka osiągnęła prędkość 40 km/godz. Suzuki jest w opłakanym stanie. - To auto leasingowane, ubezpieczone, więc straty pokryje ubezpieczyciel - mówi Maciej Wawrzkiewicz. - Co z odpowiedzialnością finansową kobiety? Właściwie jest tak, że zdający egzamin może bezkarnie rozbić samochód, jeśli nie ma ofiar - tłumaczy. Zamierza jednak wystąpić do starostwa o szczegółowe badania psychotechniczne kobiety. Mają odpowiedzieć, czy w ogóle może zostać kierowcą. Jak przypominają sobie egzaminatorzy w przeszłości jedna z kursantek "zaparkowała" samochód na schodach, prowadzących do biurowca. Trzeba tu sobie postawić pytanie - na co zwracają uwagę właśnie egzaminatorzy - pytanie brzmi: czy to przejaw coraz niższego poziomu przygotowania osób przystępujących do egzaminu? Wiadomym jest, że bardzo wielu kandydatów na kierowców przystępowało do szkoleń w związku z zapowiedzią zmian w egzaminach.