Coraz częściej krakowskich kierowców mijają jadące na sygnale radiowozy straży miejskiej. Od kiedy strażnicy mogą używać niebieskich świateł na tych samych zasadach co pogotowie czy policja, chętnie korzystają z nowych uprawnień. Nowe przepisy (nowela ustawy – Prawo o ruchu drogowym, obowiązująca od 24.12.2009 r.) umożliwiają strażnikom szybką reakcję. Strażnicy mogą korzystać z pojazdów uprzywilejowanych na takich samych zasadach co policja, pogotowie, straż pożarna, pogranicznicy czy ABW. - W każdym przypadku to nie patrol decyduje o zastosowaniu niebieskich świateł, ale dyżurny, który ocenia sytuację i może odmówić - tłumaczy Marek Anioł z krakowskiej straży miejskiej. W świetle prawa "kogutów" można użyć w sytuacjach ratowania życia lub zdrowia. Strażnicy w ubiegłym roku stosowali je 212 razy. Tylko od stycznia tego roku już niemal 100. - Taką decyzję podejmujemy w sytuacjach, gdy mamy zgłoszenie o próbie samobójczej, bijatykach, zwłaszcza, jeśli chuligani mają niebezpieczne narzędzia. Czasem jest tak, że grupka chłopaków pije alkohol i nagle jeden z nich wyciąga nóż. Sytuację widzi ktoś z okna i nas zawiadamia. Wtedy liczy się każda minuta - mówi Anioł. W zimie przypadki użycia sygnałów uprzywilejowania to przede wszystkim wyjazdy do bezdomnych śpiących na zewnątrz, którym groziło śmiertelne wychłodzenie organizmu. To również sytuacje widziane okiem kamery. Miejski monitoring w Krakowie obsługuje straż miejska, która ma obowiązek reagować na przypadki łamania prawa zarejestrowane przez oko "wielkiego brata". Nie wszystkim mieszkańcom podobają się nowe uprawnienia: - Widziałem strażników, którzy ściągali blokady z kół dwóch samochodów przy ulicy Rajskiej. W tym czasie samochód stał odpalony, migały niebieskie światła. Funkcjonariusze stali około 50 metrów od pojazdów. To było niepotrzebne - mówi pan Wojciech, który w niedzielę o godzinie 19.30 wracał z kościoła Karmelitów. Krakowska SM ma 34 samochody uprzywilejowane. Jeszcze rok temu było ich 20 – informuje krakowska “Gazeta pl”.