Przegląd prasy

Ćwiczą parkowanie na parkingach osiedlowych

22 stycznia 2008

Kursanci blokują drogi wyjazdowe, spowalniają ruch, ćwicząc parkowanie rysują samochody - narzekają mieszkańcy bielskich osiedli mieszkaniowych. Jedna ze spółdzielni ustawiła nawet znaki zakazu wjazdu na osiedle dla elek. “Gazeta Wyborcza Katowice” relacjonuje: Droga dojazdowa do części osiedla, tzw. jednostki C i supermarketu Kaufland. Jeden za drugim przejeżdżają tędy samochody nauki jazdy. Parkują, cofają, zawracają, ćwiczą inne manewry. W ciągu kilku minut doliczyliśmy się kilkunastu elek. Problemy zaczęły się dwa lata temu kiedy zmieniły się przepisy. Od tego czasu jedna z części egzaminu nie jest już przeprowadzana na placach manewrowych, lecz na drogach. Instruktorzy zaczęli ćwiczyć z kursantami w terenie. Mieszkańcy osiedli mają już tego po dziurki w nosie: Kursanci blokują ruch, bo nie potrafią ruszyć na zielonym, a w najbardziej nieodpowiednim momencie, np. przy próbie zawrócenia, nagle gasną im silniki – narzekają. Inni dodają, że za każdym razem z drżeniem serca podchodzą do swojego zaparkowanego w osiedlowych uliczkach auta, bo na porządku dziennym są rysy na lakierze i oderwane lusterka. Nikt nie ma wątpliwości, że to wina nieudolnych kursantów, ćwiczących parkowanie między autami. Podobne narzekania słychać niemal w całym mieście. Na samo osiedle Karpackie elki wjechać już nie mogą. Kilku najważniejszych dróg osiedlowych strzegą przed kursantami znaki zakazu wjazdu z tabliczkami "dotyczy samochodów nauki jazdy L". - Drogi osiedlowe są wąskie, a w dodatku nie mają chodników. Droga, po której chodzą setki pieszych, nie jest odpowiednim miejscem na naukę jazdy. To jest zbyt niebezpieczne - tłumaczy powody tej decyzji Paweł Zielonka z Karpackiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Zapewnia, że spółdzielnia podjęła ją z powodu skarg mieszkańców. Według instruktorów nauki jazdy zakaz to skandal. Tłumaczą, że w Bielsku-Białej nie ma miasteczka ruchu drogowego z ustawionymi makietami samochodów, gdzie mogliby ćwiczyć z kursantami. Zapewniają, że złe opinie o elkach są zdecydowanie przesadzone. - Ludzie jakby zapomnieli, że obok kursanta siedzi instruktor, doświadczony kierowca, który odpowiada za swojego ucznia. Nie wierzę w to, że porysowane samochody na parkingach to wina elek. Jeśli już, to dzieło niedouczonych, niedoświadczonych kierowców - uważa Andrzej Pytlik, właściciel Szkoły Nauki Jazdy "Pytlik".