Zapytaliśmy Czytelników tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS, czy “elki” powinny jeździć w trudnych warunkach atmosferycznych. Pytanie postawiliśmy w tle wyroku sądu w sprawie wypadku drogowego do jakiego doszło z udziałem pojazdu szkoleniowego, w którym zginęły dwie osoby, natomiast zarówno kursantka jak i instruktor skazani. Wówczas pojazd poruszał się także w trudnych warunkach atmosferycznych. Oto Państwa interesujące wypowiedzi:
1)Nie rozumiem, o co w tym wszystkim chodzi, prowadzę zajęcia z nauki jazdy od 1983 r. czy osoby, które zajmują się tą profesją od lat nie pamiętają jakie kiedyś były zimy, moim skromnym zdaniem od nas jako osoby prowadzącej zależy czy będziemy bezpiecznie się poruszać w ruchu drogowym czy nie. Tadeusz P.
2)Wprowadzenie nakazu zakładania opon zimowych jest karą dla każdego instruktora prowadzącego zajęcia rzetelnie, pewność siebie osoby jeżdżącej na oponach zimowych może zgubić, mamy wrażenie niezależnie od warunków, że pojazd będzie pod kontrolą. Lepiej tłumaczyć i przypominać o dopasowaniu prędkości o należytym odstępie, tak jak robiono to dawniej, bo do nawyków my możemy przyzwyczajać, a one przyniosą efekt. Tadeusz P.
3) Witam. Czy kursanci mają jeździć zimą? Jak wiadomo niektórzy zapisują się na kursy prawa jazdy na wiosnę, inni latem a niektórzy jesienią. Ile potrzeba czasu, aby wyszkolić kandydata? Na to pytanie można otrzymać skrajnie różne odpowiedzi. Wszystkie ośrodki mają ten sam program, ale czas realizacji ustalają samodzielnie. Jest grupa ludzi chcąca się uczyć z pietyzmem, powoli-tacy szkolą się ok. 3 miesiące. Są też tacy, którzy nie lubią chodzić długo na zajęcia tylko często-kurs trwa ponad miesiąc. Jak to się ma do posiadanych umiejętności? Może ktoś sprawdzi to kiedyś. Jedni kursanci są dokładni, rzetelni, zdają sobie sprawę z odpowiedzialności wynikającej z prowadzenia pojazdu. Tacy uczą się dłużej, proszą o wyjaśnienia, zadają trudne pytania, szkolą się w różnych warunkach-zimowych także. Są też spryciarze, szybko, tanio, bez zastanawiania się, aby mieć dokument, z najmniejszym wysiłkiem- nie szkolą się w trudnych warunkach. W programie szkolenia nie ma zapisu, aby uczyć kandydata po śliskich nawierzchniach, w czasie mgły itd.. To tylko zależy od instruktora, jaki program zastosuje. Nie można więc zabronić prawnie abym nie szkolił ucznia w zimie i to nawet, gdy są skrajnie trudne warunki. A tak ciekaw jestem, czy ten Pan z ministerstwa sadzając swoje dziecko za kierownicę tuż po kursie wolałby aby było szkolone tylko latem? Łatwo się mówi o ważnych sprawach bez ryzyka, stojąc z boku. Współczuję tym co mają się w takich ważnych sprawach wypowiadać na łamach prasy. Zawsze komuś się narażą. Pozdrawiam Stefan z Białegostoku
4) Witam! Uważam, że kursanci powinni być uczeni w każdych warunkach, nawet w tych najtrudniejszych. Ale instruktorem powinien być doświadczony kierowca, a nie kierowca "posiadający" 3 lata prawo jazdy. Przede wszystkim instruktor powinien panować nad pojazdem i wiedzieć, mieć wyczucie na ile może pozwolić kursantowi. Wtedy nie byłoby tragedii, kursanci byliby wyszkoleni i na drogach byłoby bezpieczniej. Czasami właśnie chwilowa zmiana warunków przyczynia się do wypadków, do tragedii. Pozdrawiam prawdziwych instruktorów. Jan M.
5) Większość takich jazd w trudnych warunkach to nie świadomie podjęte decyzje a konieczność wyjechania w danym czasie odpowiedniej ilości godzin. Ceny za kursy niskie, stawki dla instruktorów też, a kto nie jedzie ten nie zarabia. Osobiście, gdy oceniam, że ryzyko jest zbyt duże by wyjeżdżać na drogę nie robię tego. Maciej
6) Najlepiej wydać rozporządzenie określające, w jakich warunkach i po jakich drogach szkolący się może jeździć. Bo na razie:
1. Nie musi znać przepisów, wystarczy, że nauczy się testów. Które nie sprawdzają wiedzy, nie uczą też myślenia.
2. Nie musi umieć sprawdzać czegokolwiek w samochodzie. Bo to dla niego za trudne, od tego jest mechanik. Nawet od dolania płynu do spryskiwaczy!
3. Pozycja za kierownicą też może być dowolna.
4. Zasady pierwszeństwa? Wystarczy, że rozróżnia czerwone od zielonego.
I można tak dalej. A gdzie się podziali instruktorzy, którzy uczą? Którzy rzetelnie przekazują swoje doświadczenie młodszym adeptom? Którzy potrafią wymagać? To instruktor powinien decydować o tym, czego i kiedy uczy szkolącego. Jeżeli robi to rzetelnie to tak trzymać. Adam.
7) Niestety mamy coraz więcej niedoświadczonych instruktorów. Produkują ich setkami Urzędy Pracy (bez rozeznania potrzeb rynku)proponując bezrobotnym bezpłatne kursy by zdobyć zawód. Często młodzi ludzie bez doświadczenia za kierownicą (wymóg na instruktora 3 lata prawo jazdy!) zostają instruktorami. Osobiście nie przyjmuje do pracy tak młodych instruktorów, ale pozostaje im inne wyjście zakładają sami ośrodki. Ten proceder staje się coraz bardziej powszechny. Instruktor Janusz
8) Zadam kilka pytań a zarazem podsunę kilka pomysłów Panu Bogdanowiczowi... W myśl teorii Pana Bogdanowicza, dokument jakim jest prawo jazdy powinien być wydawany na określone pory roku w zależności od tego, w jakim sezonie uczy się kursant! Powinna być adnotacja na dokumencie: "uczyłem się jeździć - wiosna, lato, jeżdżę wiosna - lato"! O ile wszystkim wiadomo dokument ten "dotąd" uprawnia do kierowania pojazdem w każdych warunkach drogowych, o każdej porze roku! Może WORD- y powinny przestać egzaminować w porze jesienno - zimowej, skoro istnieje takie niebezpieczeństwo z powodu "L"- ek! Może Ośrodki Szkolenia na czas jesienno - zimowy powinny zawiesić działalność?!...i chcemy dążyć do polepszenia BRD...! Skąd, i dlaczego ostatnio pojawił się SYNDROM nauki jazdy...?! Szkolę już piętnasty rok i nie przypominam sobie, żeby jeszcze dwa lata temu, tyle złego mówiło się o szkołach jazdy! Wypadki były, są i będą i to nie tylko z powodu "L" - ek, bądź świeżo upieczonych kierowców! Nie można wyciągać negatywnych wniosków i wrzucać wszystkich do "jednego worka "po dwóch wypadkach nauki jazdy! NIE SZKOLMY WIĘC PRAKTYCZNIE KURSANTÓW W TRUDNYCH WARUNKACH - ZOSTAŃMY PRZY TEORII, A KURSANT PO ZDANIU EGZAMINU SAM SIĘ DOUCZY...! IZAELA