Przegląd prasy

Czy kierowcy notorycznie nie płacą za parkowanie?

7 kwietnia 2008

Od kiedy w Łodzi stanęły parkomaty, wpływy z tytułu nałożonych mandatów za brak biletu parkingowego wzrosły aż dziesięciokrotnie! A to oznacza, że łódzcy kierowcy notorycznie nie płacą za parkowanie – donosi “Dziennik Łódzki”. - Miesięcznie wpływy z mandatów osiągają teraz pięćdziesiąt tysięcy złotych - mówi Aleksandra Mioduszewska, rzecznik Zarządu Dróg i Transportu. - Dla porównania, kiedy opłaty zbierali na ulicach inkasenci, kwota z mandatów oscylowała w granicach pięciu tysięcy. Na łódzkich ulicach, w centrum miasta, stoi 210 parkomatów. Zostały rozmieszczone w taki sposób, aby kierowca nie musiał za daleko chodzić, by wykupić obowiązkowy bilet. Przykład? Wokół placu Komuny Paryskiej, w niewielkiej odległości stoją aż czterej elektroniczni inkasenci. Kierowcy ze źle pojętej oszczędności biletów nie wykupują. Albo płacą minimalną stawkę, czyli na pół godziny, a parkują - trzy godziny. Tak wynika z obserwacji kontrolerów, którzy systematycznie sprawdzają, czy parkujący bilet rzeczywiście wykupił. - Ludzie wszędzie oszukują, choć znamy takie miejsca, gdzie mandatów zwykle wystawiamy więcej. Z oczywistych powodów nie będę ich wymieniał - mówi kontroler, którego spotkaliśmy na placu Komuny Paryskiej. - Tutaj akurat nie jest tak źle, może bliskość magistratu i liczne patrole straży miejskiej działają odstraszająco.  Kontrolerzy twierdzą, że nie urządzają polowań na zmotoryzowanych. Nie są też nad-zwyczajnie skrupulatni. Jeśli ktoś przekroczył czas parkowania o 5 minut, machają ręką. Ale kwadrans dłużej, to już mandat murowany. Co robi kontroler, gdy zauważy, że biletu nie ma? Dokładnie fotografuje samochód i jego wnętrze, co jest dowodem, że biletu jednak nie było. Później wystawia kierowcy mandat, który ten powinien zapłacić. - Oczywiście, kierowcy zaczynają od odwołania, a najczęściej tłumaczą, że bilet mieli, tylko spadł pod fotel - mówi Mioduszewska. - Dlatego kontroler fotografuje też wnętrze samochodu. Z takim dowodem nikt nie dyskutuje. A jeśli ktoś mandat zlekceważy i udaje, że go nie dostał? Wtedy pracownicy Zarządu Dróg, na podstawie numeru rejestracyjnego auta, odszukują adres kierowcy i zapraszają go do siebie. Wyjątkowo opornych można postraszyć sądem, ale kierowcy wolą zapłacić 50 zł niż tracić niepotrzebnie czas, nerwy i pieniądze w sądach.

Słowa kluczowe mandaty parkowanie pojazdów