Przegląd prasy

Czy mercedes mógł sam jechać?

2 lutego 2007

Częstochową wstrząsnęła niebywała tragedia: pędzący po chodniku mercedes zabił jedną osobę, cztery ranił. Czy auto wbrew woli kierowcy mogło przyspieszać? To nieprawdopodobne, ale możliwe. Będzie to wyjaśniać producent samochodu w Stuttgarcie, Sprawca wypadku - notabene posiadacz zawodowego prawa jazdy od ponad 30 lat - trafił na siedem miesięcy do aresztu. Badania wykazały, że był trzeźwy, nie brał narkotyków ani leków psychotropowych. Na swą obronę opowiadał, wydawać się mogło, niewiarygodną historię. Zjechał na chodnik, bo w pięcioletnim mercedesie zablokowały się wszystkie mechanizmy - z hamulcami włącznie. Twierdził, że nawet po przekręceniu kluczyka w stacyjce auto jechało, a nawet przyspieszało. Badania techniczne w częstochowskim salonie Mercedesa wykazały, że auto było sprawne. Pod koniec ub. roku sąd zwrócił prokuraturze akt oskarżenia, by wykonać jeszcze jedna niezależną ekspertyzę. Mercedesa, sprowadzonego do Polski z Niemiec, badał biegły sądowy, pracownik Politechniki Śląskiej w Gliwicach. - Okazało się, że była ingerencja w elektroniczny licznik. Został cofnięty, by "odmłodzić" auto - mówi Romuald Basiński, rzecznik częstochowskiej prokuratury. - Zdaniem biegłego taka ingerencja mogła zaburzyć pracę komputera sterującego układami elektronicznymi i doprowadzić do tego, że samochód w sposób niekontrolowany przyspieszał. To memento dla innych kierowców i osób, które wręcz "zawodowo" zajmują się takim procederem. To jednako nie koniec wątpliwości śledczych. Ten sam biegły wskazał, że układ jezdny i hamulce działały bez zarzutu. - Potrzebna będzie opinia uzupełniająca. Chcę, by była przeprowadzona przez producenta auta. Najlepiej w Polsce. Jestem na etapie uzgodnień w tej sprawie, nie mogę też wykluczyć, że mercedes zostanie przebadany w fabryce w Stuttgarcie - mówi prokurator Przemysław Funiok prowadzący śledztwo.

Słowa kluczowe wypadki drogowe