W dzisiejszym wydaniu gazety “Fakt” opublikowano artykuł pt. “Tak Policja blokuje miasto”, w którym autor o inicjałach DP próbuje przekonać czytelników, że działania policjantów ruchu drogowego, zatrzymujących kierowców do kontroli stanu trzeźwości wyprowadzają kierowców z równowagi. Taki punkt widzenia jest jednostronny, nieuzasadniony i niestety wyraża zdanie tych wszystkich, którzy choćby w myśli uważają za dopuszczalne siadanie za kierownicą pod wpływem alkoholu. My z takim właśnie przekonaniem walczymy. Jak można zarzucać policjantom, że zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy usiedli za kółkiem, mimo, że dzień wcześniej wypili o jedno piwo za dużo. Przecież właśnie o to chodzi, aby wyeliminować z dróg pijanych kierowców, stanowiących olbrzymie zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego. Nie może być przyzwolenia na takie zachowania. Jak można twierdzić, że zatrzymanie choćby jednego pijanego kierowcy utrudnia życie użytkownikom dróg. Każdy, kto kieruje się zdrowym rozsądkiem wie, że w ten sposób eliminuje się potencjalnych zabójców, w ten sposób eliminujemy zagrożenie, jakie stwarzają tacy kierujący. Zbyt dużo było i jeszcze jest na naszych drogach tragedii ludzkich, będących skutkiem jazdy “po kielichu”. Tylko w 2006 r. stołeczni policjanci Wydziału Ruchu Drogowego zatrzymali ponad 13 tysięcy nietrzeźwych kierowców. W tym roku wpadło ich już aż 491. Jak sugeruje autor publikacji “Faktu”, policjanci chcą w ten sposób pokazać, że mają władzę i że chcą poprawić statystyki. O jaką władzę i jaką statystykę tu chodzi? Eliminowanie pijaków za kierownicą, to nie przejaw władzy, to jest wręcz nasz obowiązek, wobec społeczeństwa. Ta liczba ponad 13 tysięcy zatrzymanych nietrzeźwych za kółkiem dla redaktora będąca tylko liczbą, dla nas stanowi 13 tysięcy mniej potencjalnych tragedii ludzkich. W tych działaniach nie ustaniemy. Życzylibyśmy sobie, aby ta liczba była jak najmniejsza, a najlepiej żeby była równa zeru. Jednak, chcielibyśmy również by odzwierciedlała ona naszą rzeczywistość, czyli “zero” siadających za kierownicę po alkoholu. Mylne jest także twierdzenie zawarte w tym artykule, że te działania realizowane w ramach “Trzeźwego poranka” powodują, że dziesiątki tysięcy kierowców stoi w korkach. Każdy, kto przyjrzał się choć odrobinę tym działaniom, kto zapoznał się z ich założeniami, wie że nie powodują one żadnych korków. Policjanci kontrolują stan trzeźwości kierowców w tych miejscach, gdzie samochodem można bezpiecznie zjechać na pobocze i tam w bardzo krótkim czasie (ok. 1 minuty) przeprowadzić takie badanie. W czasie, gdy trwa taka kontrola ruch pozostałych pojazdów odbywa się płynnie. Czy ta akcja przeszkadza, drażni kierowców? - jak zasugerował autor artykułu. Myślę, że najlepszą odpowiedzią na to pytanie są relacje radiowe, telewizyjne i prasowe z przebiegu tej akcji. W nich zawarto bardzo wiele wypowiedzi tych, którzy zostali skontrolowani i którzy nie widzą w tym nic złego. Oni są świadomi potrzeby takich właśnie działań. Ponadto, jeżeli informacja o takich kontrolach za pośrednictwem mediów zostanie rozpropagowana, to wielu tych, którzy nie są pewni, czy już wytrzeźwieli, kilka razy pomyśli zanim siądzie za kierownicę. To także cel tego programu, o którym nie można zapominać. Taka metoda działania stołecznej drogówki znana jest i z powodzeniem stosowana przez wiele policji państw europejskich. W ten sposób wypełniane jest jedno z zaleceń Komisji Europejskiej, zawartych w Białej Księdze Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Wszystko zaś po to, by na drogach było jak najmniej pijanych kierowców. Podinsp. dr Mariusz Sokołowski, Rzecznik Prasowy Komendanta Stołecznego Policji.