
(Fot.: PD@N 389-15)
“Dziennik Zachodni” opisuje trwające już od lat próby służb porządkowych Chorzowa i Katowic, próbujących zlikwidować dziki parking przy przystanku tramwajowym przy WPKiW. Kierowcy lekceważą obowiązujące tam przepisy mówiące, że 15 m od skrzyżowani oraz przystanku nie można parkować. I wreszcie sięgnięto po broń ostateczną - pojawią się słupki. - Na sto takich słupków trzeba wydać parę ładnych tysięcy. Poza tym być może wzbraniano się przed ich zastosowaniem, bo samochody, które tam stały, teraz zajmą miejsca na osiedlach - ocenia Piotr Wojtala, szef chorzowskiego MZUiM.
Rozmowa z Piotrem Handwerkerem, dyrektorem Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów w Katowicach
Park zwrócił się do was z prośbą o postawienie słupków przy Chorzowskiej. Co wy na to? Wstępnie akceptujemy ten pomysł. Musi być na to jeszcze zgoda zespołu ds. bezpieczeństwa przy katowickim magistracie. Czekamy na razie na oficjalne pismo z parku.
Kiedy słupki mogłyby stanąć? Do połowy czerwca.
To rozwiąże problem? To jedyne skuteczne rozwiązanie, aby auta nie mogły tam wjeżdżać. Przepisy przecież jasno mówią, że w takim miejscu nie można parkować, bo nie ma krawędzi chodnika, więc również jego oznakowanie niewiele pomoże. Zdajemy sobie sprawę, że ludzie zrobią wszystko, żeby zaparkować przy parku, włącznie z wyrwaniem słupków. Musimy jednak być konsekwentni.
Rozmowa z Arkadiuszem Godlewskim, prezesem WPKiW
Dlaczego to takie istotne? Chodzi o poczucie bezpieczeństwa pieszych, którzy chodzą tym chodnikiem, a także kierowców, którzy ryzykują wypadek włączając się do ruchu.
Może lepiej znieść opłaty za parkowanie w WPKiW... Nie! One mają zniechęcać do poruszania się po parku autem.