Na zachodniopomorskich drogach kontrowersyjna akcja. Samochody po ciężkich wypadkach pochodzące ze szczecińskich złomowisk stanęły przy głównych drogach województwa. Postawiono je w miejscach, gdzie zdarzyło się najwięcej groźnych wypadków. Każde auto jest ustawione na poboczu, tak by nie stwarzało zagrożenia. Samochody oklejone są żółto-czarnymi odblaskowymi naklejkami z napisem "Wypił za zdrowie". Policja i Urząd Marszałkowski chcą w ten sposób przekonać kierowców, by nie jeździli pijani. - Liczymy na to, że kierowcy widząc taki samochód, zdejmą nogę z gazu - mówi Stanisław Sejko z wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. - A przede wszystkim, że nie będą wsiadać do auta po alkoholu.
Urząd Marszałkowski wydrukował 10 tys. ulotek, które policjanci będą rozdawali podczas kontroli drogowych. Na ulotce umieszczono nie tylko wrak samochodu, ale też ostrzeżenia o tym, że każda ilość wypitego alkoholu może za kółkiem doprowadzić do tragedii, i informację, że kierowanie samochodem "na gazie" jest przestępstwem. Kampania potrwa do 3 listopada. Potem samochody zostaną usunięte.
Czy szokowanie w kampaniach jest dobre?
- Odwoływanie się do emocji jest główną cechą kampanii społecznych - mówi dr Anna Królikowska z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Szczecińskiego. - Jest to skuteczna metoda oddziaływania na odbiorcę. Podobne kampanie prowadzone są w Niemczech. Tam na billboardach przy drogach wiesza się zdjęcia członków rodzin ofiar wypadków samochodowych. Niektóre sytuacje, jak np. kampanie drogowe czy mówiące o przemocy, wymagają tego, by posłużyć się drastycznymi obrazami. To jest odwołanie się do strachu i poczucia zagrożenia. Ale nie zagrożenia bezpośredniego. To przekaz w stylu - może cię to spotkać, jeżeli będziesz jechał za szybko albo po spożyciu alkoholu. Ale jeżeli nie będziesz tego robił, możesz uniknąć niebezpieczeństwa. Nie wiem, czy to podziała na dłuższą metę, ale w momencie odbioru szokujący przekaz jest skuteczny.