(Fot. PD@N 308-16)
^ Analitycy Frost & Sullivan przewidują, że w 2015 roku po europejskich drogach będzie już jeździć ćwierć miliona elektrycznych pojazdów. Jeszcze bardziej optymistyczny jest Jay Nagley, analityk firmy konsultingowej Spyder Automotive, według którego w 2020 roku co czwarte nowe auto będzie napędzane prądem. Natomiast firma konsultingowa IdTechEx szacuje, że za sześć lat wartość światowego rynku elektrycznych pojazdów może sięgnąć blisko 230 mld dolarów.
Tygodnik “Newsweek Polska” oświadcza: wkraczamy w erę elektrycznej motoryzacji. Skąd tak radykalne stwierdzenie. Otóż gazeta prezentuje pierwszy polski pojazd o napędzie elektrycznym, który będzie produkowany seryjnie. SAM ma ponad trzy metry długości, stalową ramę, plastikowe nadwozie, trzy koła i wyłupiaste reflektory. – Ten pojazd to zapowiedź rewolucji, chcemy zmienić sposób myślenia o masowej motoryzacji – zapowiada Mariusz Wnukiewicz z produkującej SAM-a firmy Impact Automotive Technologies. SAM to auto elektryczne. Komiczny z wyglądu trójkołowiec przeznaczony dla dwóch osób. W sześć sekund rozpędza się do 50 km/h. Szybkość maksymalna 90 kilometrów na godzinę. Na jednym ładowaniu przejedzie 100 kilometrów. Samochód można podłączyć do zwykłego gniazdka, a w trakcie ładowania (trwa około czterech godzin) pobiera tyle prądu co suszarka do włosów. Auto – jak się dowiadujemy – powstaje w fabryce Impact Automotive Technologies w Pruszkowie. Pierwsze egzemplarze zjadą z taśmy w sierpniu. W hali o powierzchni tysiąca metrów kwadratowych, w której kiedyś produkowano obrabiarki, miesięcznie może powstawać 500 miejskich autek. Cena – około 60 tysięcy złotych.