



(Fot.: PD@N 403-49-52jm)
To, że rowerzyści często jeżdżą po chodnikach doświadczamy wszyscy. Pytania czy zawsze tam być powinni? Otóż, nie. Rowerzyści jeżdżą po chodnikach - przyznają aktywiści z Zielonego Mazowsza. Ale najczęściej tam, gdzie jazda po jezdni jest niebezpieczna. Nie jest to odosobniona opinia. Według obowiązujących przepisów, gdy nie ma ścieżki rowerowej rowerzysta powinien zjechać na jezdnię. Aktywiści z Zielonego Mazowsza przyjrzeli się jak zachowują się rowerzyści. Pomiar na moście Poniatowskiego w stronę centrum wykazał, że tylko jeden na 145 cyklistów pokonał tę trasę zgodnie z przepisami. Dlaczego? Na moście wyznaczony jest buspas, na który rowery nie mogą wjechać. Żeby nie łamać prawa, trzeba jechać lewym pasem, między pędzącymi samochodami i autobusami. Dlatego prawie wszyscy wybierają jazdę chodnikiem. Robi tak aż 87% rowerzystów. Podobnie na moście Śląsko-Dąbrowskim. Dla porównania, najbardziej rowerową przeprawą jest most Świętokrzyski. Po obu stronach prowadzą ścieżki rowerowe. Tylko 1% cyklistów decyduje się jechać tu jezdnią. Również na Krakowskim Przedmieściu sporo osób jeździ po chodnikach. Według Zielonego Mazowsza, to wina nieegzekowania ograniczenia prędkości do 30 km/h. To dlatego co trzeci rowerzysta wybiera lawirowanie między pieszymi zamiast uciekania przed pędzącymi autobusami. To jednak dużo lepszy wynik niż przed przebudową ulicy: wówczas proporcje były odwrotne. Zwężenie jezdni zwiększyło też liczbę korzystających z rowerów ponad dwukrotnie.