Przegląd prasy

Domagają się rządowego programu walki z pijanymi na drogach

10 listopada 2007

Ok. 200 osób przeszło główną ulicą Łodzi - Piotrkowską - w marszu milczenia zorganizowanym po tragicznej śmierci 15-letniego Łukasza. Chłopiec jadąc skuterem został śmiertelnie potrącony przez auto prowadzone przez pijanego kierowcę. Marsz zorganizowała rodzina chłopca, koledzy, sąsiedzi oraz uczniowie i nauczyciele z gimnazjum nr 10, do którego chodził Łukasz. Wzięli w nim także udział uczniowie innych szkół. Uczestnicy marszu protestowali w ten sposób przeciwko pijanym kierowcom, którzy niosą śmierć na polskich drogach. - Chcieliśmy tym marszem wspomnieć bezsensowną śmierć Łukasza, a tym samym sprzeciwić się pijanym kierowcom na drogach, przyzwoleniu, jakie do tej pory jest dla takich pijanych kierowców, czyli potencjalnych zabójców. Takie przestępstwo powinno być traktowane jak morderstwo. Zaczynamy walkę od samego dołu, może usłyszy to góra, może coś się zmieni. Jak nikt nic nie będzie robił, to takich tragedii będzie więcej - powiedział ojciec zmarłego chłopca. Uczestnicy marszu w milczeniu przeszli pod Łódzki Urząd Wojewódzki, gdzie rodzice zabitego chłopca wręczyli przedstawicielowi wojewody petycję do rządu, w której domagają się działań zmierzających do zaostrzenia kar dla pijanych kierowców i rządowego programu walki z pijanymi na drogach. W petycji domagają się m.in. dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych dla nietrzeźwych kierujących, przepadku samochodu, wysokich kar grzywny i zobowiązania pijanych sprawców wypadku do pokrycie kosztów leczenia poszkodowanych. - Mamy nadzieję, że poprzez ten marsz uda nam się nagłośnić problem i sprawić, że pijanych na naszych drogach będzie mniej. Zaostrzenie kar może być elementem, który odstraszy, ale potrzebna jest także akcja społeczna. Wyrobienie w społeczeństwie odruchu sprzeciwu, aby pijany siadał za kierownicą, to będzie też duży sukces - podkreślił współorganizator marszu, Wiesław Kozłowski. Do tragedii doszło 2 listopada. Na skrzyżowaniu ulic Łagiewnickiej i Dolnej prowadzony przez 29-latka fiat tempra uderzył w skuter, którym jechał 15-letni Łukasz. Pomimo reanimacji nastolatek zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Kierujący fiatem i pasażer uciekli z miejsca zdarzenia i porzucili samochód kilka ulic dalej. Policjanci szybko zatrzymali kierowcę, którym okazał się 29-letni Kamil D. Mężczyzna miał w organizmie prawie 2,3 promila alkoholu i nie posiadał prawa jazdy. 29-latek trafił do aresztu. Grozi mu kara do 12 lat więzienia.

Policja podkreśla, że nietrzeźwi kierowcy to jeden z głównych problemów na polskich drogach. Z policyjnych danych wynika, że tylko w pierwszym półroczu tego roku policjanci w Łódzkiem ujawnili prawie 4,5 tys. nietrzeźwych kierowców. Pijani kierowcy byli sprawcami ponad pół tysiąca wypadków i kolizji, w których zginęło 10 osób, a 188 zostało rannych.