Przegląd prasy

Dożywotni zakaz siadania za kierownicą

5 czerwca 2008

Osiem lat więzienia i dożywotni zakaz siadania za kierownicą dla Huberta Z. - toruński sąd skazał jednego z najgroźniejszych piratów drogowych w mieście – donosi “Gazeta Wyborcza Toruń”. - Hubert Z. wozi śmierć - powiedział sędzia Krzysztof Katafias, uzasadniając wyrok. - Przy zwiększającym się ruchu na polskich drogach takie osoby jak on należy pozbawiać prawa kierowania samochodami na zawsze. Rzadko zdarza się, aby sąd decydował się na dożywotni zakaz, ale rzadko też ma do czynienia z taką sprawą. 24-letni mężczyzna spowodował tragedię na drodze 25 listopada ub.r. Najpierw napił się ze znajomymi piwa w barze w Kaszczorku. Po imprezie zabrał do mercedesa swojego ojca pięciu pasażerów i ruszył przeładowanym wozem do Złotorii, odwieźć koleżankę. Nogę miał ciężką. Jak wyliczył biegły, na szosie, na której można było jechać najwyżej "pięćdziesiątką", pędził co najmniej 100 km na godz. Dramat zaczął się, gdy wjechał z tą prędkością na łuk. Wozem zarzuciło. Hubert Z. skontrował kierownicą, ale - jak to pijany (miał w organizmie 1,4 promila) - zrobił to nieudolnie i jego działania tylko pogorszyły sytuację. Mercedes skosił przydrożny płot i roztrzaskał się na ścianie budynku. Na miejscu zginął Łukasz G., rówieśnik sprawcy, a dwoje innych pasażerów zostało ciężko rannych. Kierowca doznał tylko niegroźnych obrażeń. Prokurator zażądał dla niego 12 lat więzienia, czyli najsurowszej kary, jaka jest zapisana w kodeksie za spowodowanie po pijanemu śmiertelnego wypadku. Sąd dał 8 lat. - To surowy wyrok, ale nie rażąco surowy. Adekwatny do tego, co zrobił oskarżony - stwierdził sędzia. Dopatrzył się tylko jednej okoliczności łagodzącej dla pirata - że "szczerze przyznał się do winy". Ale faktu tego nie przeceniał. - Trudno wyobrazić sobie, by przyłapany na gorąco mógł przyjąć inną linię obrony - zauważył. Nie bez znaczenia dla wysokości wyroku była natomiast kryminalna przeszłość Huberta Z. Sąd podkreślił, że mimo młodego wieku, mężczyzna już piąty raz został skazany - dwa razy na roboty społeczne i dwukrotnie na kary więzienia w zawieszeniu. Największym jego "popisem" była kradzież volkswagena pasata w lutym 2004 r. 24-latek uciekał nim przed policją z centrum miasta aż na Wrzosy, mimo że mundurowi wypruli w ścigany wóz 64 sztuki ostrej amunicji. Wówczas też był pijany, miał 1,7 promila. - Płynie z tego tylko jedna konkluzja: poprzednie skazania nie przyniosły skutku - ocenił sędzia. - Oskarżony nie jest w stanie się opamiętać. Mimo że już raz został ukarany za jazdę po pijanemu, powtórzył to i doprowadził do śmierci człowieka. Jest więc prawdopodobieństwo, że może popełnić kolejny taki czyn, a to przemawia za tym, by więcej nie mógł usiąść za kierownicą. Hubert Z. będzie musiał zapłacić ponadto 3 tys. zł na Fundację Zielony Liść i pokryć koszty procesu, a wyrok zostanie podany do publicznej wiadomości. Orzeczenie jest nieprawomocne. Do czasu rozpoznania apelacji (24-latek na pewno się odwoła) mężczyzna pozostanie na wolności. Sąd uznał, że wystarczającym zabezpieczeniem postępowania międzyinstancyjnego jest kaucja w wysokości 100 tys. zł.