Rozpędzony samochód przejechał dwójkę dzieci wracających z lekcji. Nie żyje dziewięcioletni Karol. Dopiero po wypadku zapadła decyzja, że ulica ma być tak przebudowana, by kierowcy musieli zwolnić - informuje stołeczna “Gazeta Wyborcza”. Nie wiemy, z jaką prędkością jechał kierowca, ale brak śladów wskazuje na to, że nawet nie hamował na widok dzieci - mówi Katarzyna Zych, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim 49-letni kierowca hondy był trzeźwy, policja zatrzymała go do dyspozycji prokuratury. Grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności. SP nr 2 znajduje się na osiedlu, które przecina dość ruchliwa ulica. - Mimo ograniczenia prędkości do 40 km na godz. nikt tego nie respektuje i kierowcy rozwijają prędkości nawet trzy razy większe - opowiada pani Joanna. W pobliżu szkoły jest skrzyżowanie, przez które przeprowadza maszerujące do szkoły dzieci zatrudniony przez gminę "pan Stopek". Jest jednak tylko sam na całe skrzyżowanie i pracuje krótko. Kierowcy nie zwracają uwagi na znaki ograniczające prędkość ani na dzieci i pędzą jak szaleni - przyznaje dyrektorka Danuta Pokropek. - Dopiero gdyby na ulicy były progi, zwolniliby ze strachu, że zniszczą samochód. O ich zainstalowanie dyrektor Pokropek do władz Grodziska już w zeszłym roku po licznych sygnałach od rodziców o tym, że dzieci nie są bezpieczne. Starała się też o wydłużenie godzin pracy "pana Stopka". - Odpowiedziano mi, że to bezzasadne, bo tą ulicą jeżdżą głównie rodzice odwożący dzieci do szkoły - opowiada. Piotr Galiński, wiceburmistrz Grodziska Maz., wczoraj przyznał "Gazecie", że urzędnicy popełnili błąd. - Uznaliśmy, że jest to bezpieczna ulica - stoją na niej znaki ograniczające prędkość i ostrzegające o bliskości szkoły - powiedział. I dodał, że progów zwalniających nadal nie będzie. - Ich instalacja jest niemożliwa, bo ulicą jeżdżą autobusy. Ale postawimy na środku jezdni azyl dla pieszych z pulsującymi światłami i zmienimy skrzyżowania na równorzędne. To zmusi kierowców, żeby zwolnili - zapowiedział. Od wczoraj "pan Stopek" pracuje o kilka godzin dłużej. Pod znakiem z ograniczeniem prędkości płoną znicze.