Podinspektor Jarosław Tchorowski, naczelnik wydziału ruchu drogowego, - na łamach “Gazety pl Zielona Góra” - przedstawia siedem grzechów głównych zielonogórskich kierowców.
Grzech pierwszy: nieumiarkowanie w dociskaniu gazu. Według statystyk zielonogórskiej drogówki to nadmierna prędkość jest najczęstszą przyczyną wypadków. Jeździmy za szybko, świadczą o tym mandaty. Najczęściej przekraczamy prędkość o 20-30 km na godz. Za rogatkami miasta jedziemy szybciej o 30-40 km na godz. Średnio dostajemy po 4-8 punktów karnych i po 200-300 zł mandatu. Ci, którym noga przyrośnie do pedału gazu i przekroczy prędkość o więcej niż 50 km na godz., muszą liczyć się, że zarobią aż 10 punktów i 500 zł kary. Umiaru, według drogówki, nie znają kierowcy bmw i audi.
Drugi: egoizm i piesi. Nie ustępujemy pierwszeństwa pieszym. Kończy się to źle - piesi trafiają ze złamaniami do szpitala. Jeśli do wypadku doszło na pasach, kierowcy nie mają nic na swoją obronę. Są winni. Niestety, dojeżdżając do skrzyżowań, pasów nie zwalniamy, choć powinniśmy. Nie rozglądamy się na chodniki i nie przepuszczamy pieszych. Nie mamy takich nawyków jak Niemcy. Ci we krwi mają kulturę jazdy - dojeżdżając do pasów, zatrzymują się jeśli widzą kogoś choć metr od zebry.
Trzeci: pycha, czyli bez pierwszeństwa. Ok. 25-30 proc. wypadków wydarza się, bo nie potrafimy jeździć z pokorą. Wpychamy się, wjeżdżamy na krzyżówkę jako pierwsi, choć nie mamy do tego prawa. Jeżdżąc na pamięć albo nie respektując znaków, powodujemy wypadki.
Czwarty: niecierpliwość. Po co czekać na zielone światło, skoro możemy przejechać jeszcze na pomarańczowym? Mało kto z nas wie, że za taki wybryk możemy dostać sześć punktów i nawet 500 zł mandatu. Policjanci są bezlitośni dla tych, którzy udają daltonistów i mylą zielone z czerwonym.
Piąty: lenistwo i pasy bezpieczeństwa. Nie zapinamy pasów, zwłaszcza jeżdżąc po mieście. Nie zdajemy sobie sprawy, że choć nie rozwijamy dużej prędkości, nawet mała stłuczka może skończyć się wizytą w szpitalu np. pęknięciem kręgów szyjnych, a w najlepszym wypadku tygodniowym chodzeniem w kołnierzu na szyi. Panie powinny zapinać pasy tym bardziej. Blizna na czole nie dodaje uroku.
Szósty: opilstwo i narkotyki. Kierowców po kielichu i jointach jeździ po zielonogórskich ulicach coraz więcej. Potwierdza to pierwszy kwartał tego roku, w porównaniu do tych samych miesięcy ubiegłego roku. Policjanci coraz częściej zatrzymują także kierowców, którzy wypalili marihuanę albo łyknęli amfetaminę. W lepszych autach zdarza się zatrzymać miłośników kokainy. Policjanci są wyposażeni w narkotestery. Kiedy pierwszy test wypadnie pozytywnie, czeka nas wizyta w szpitalu, pobranie moczu lub krwi. Tej ostatniej nawet pod przymusem.
Siódmy: jazda bez kierunkowskazów Jeżdżąc po swoim mieście, wpadamy w rutynę. Przejeżdżając setki razy przez te same drogi, czujemy się jak ryby w wodzie. Nic dziwnego, że zaczyna się nam wydawać, że jesteśmy sami na drodze. Po co więc włączać kierunkowskaz? I tak zmieniając pas, potrafimy komuś zajechać drogę albo wymusić pierwszeństwo. Pamiętajmy, migacze są językiem, jakim posługują się kierowcy. Warto mówić, jakie ma się plany, bo dzięki temu unikniemy wizyty u lakiernika.