“Gazeta pl Opole” opisuje sytuację, gdy strażacy wezwani do pożaru zmuszeni byli rozbić samochód, który zastawiał im przejazd. Niestety najczęściej nie podejmują takich działań, co często uniemożliwia podjęcie akcji. Dziennik ocenia, iż brakuje tam najczęściej – obowiązującego od września ubiegłego roku - znaku drogowego oznaczającego "strefę ruchu". Dzięki niemu policjanci i strażnicy miejscy mogą zacząć egzekwować prawo tam, gdzie wcześniej było to niemożliwe: np. na parkingach przy supermarketach czy na osiedlowych podwórkach. - Jeśli nie ma tego znaku, to drogę można uznać tylko za wewnętrzną. Porządku na niej pilnuje administrator, a my nic nie możemy zrobić - przyznaje podinspektor Maciej Milewski, rzecznik KWP w Opolu. Taka właśnie sytuacja jest na opolskich Chabrach. Drogi pożarowe sa wprawdzie oznaczone, ale po pierwsze, kierowcy nic sobie z tego nie robią, a po drugie, nic im za stawianie tam aut nie grozi. Bo znaku "strefa ruchu", który pozwala na wyegzekwowanie prawa przez straż miejską czy policję, zwyczajnie nie ma.