Czy świadkowie wypadku, którzy wyciągnęli rannego z rozbitego samochodu i zawieźli go do jego mieszkania, odpowiedzą za przyczynienie się do jego śmierci? W przypadku wypadku, który miał miejsce na drodze we wsi Rybaki okaże się po sekcji zwłok kierowcy. Na przydrożnym drzewie rozbił się samochód Daewoo Tico, kierowcy wydostać się z rozbitego auta pomógł mieszkaniec pobliskiego domu. Dwaj ratujący nie widząc obrażeń, nie wezwali pogotowia. Ofiarę zawieźli do domu. Niestety, chwilę później syn poszkodowanego zauważył, że ojciec nie oddycha. Wezwany lekarz pogotowia stwierdził zgon. Policja wyjaśnia przyczynę wypadku oraz to, czy ratujący ofiarę mężczyźni nie przyczynili się do jego śmierci, bo nie zawiadomili pogotowia.
Opinia Joanny Kowalik-Kosińskiej z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku: gdy jesteśmy świadkami wypadku, jak najszybciej wzywamy pomoc - najlepiej wybrać z telefonu komórkowego numer 112, bo wtedy wezwiemy lekarzy, strażaków i policjantów jednocześnie. Następnie stawiamy na drodze trójkąt ostrzegawczy i udzielamy pomocy ofiarom. Przypominam, że każdy posiadacz prawa jazdy ma obowiązek znać podstawy udzielania pierwszej pomocy. Może jednak zdarzyć się, że na miejscu wypadku znajdą się wyłącznie osoby, które nie mają o tym zielonego pojęcia. One nie powinny wyciągać rannego z pojazdu, ale zorientować się w jakim jest stanie i starać się z nimi rozmawiać do czasu przyjazdu ratowników. Gdy ranny krwawi, należy postarać się zatamować krew, a gdy rannemu jest zimno, trzeba okryć go kocem, kurtką lub inną częścią garderoby.