Przegląd prasy

Gdy na drodze zabrakło znaku pierwszeństwa

6 lutego 2008

W Słupsku przez kilka dni nie było ważnych znaków drogowych nakazujących ustąpienie pierwszeństwa przejazdu w centrum miasta. Ich brak nie upoważnia jednak kierowców do łamania przepisów. Brak znaków może wprowadzić w błąd kierowców, szczególnie przyjezdnych - uważa pan Andrzej, na co dzień kierowca autobusu Miejskiego Zakładu Komunikacji. - W myśl zasady prawej ręki mogą być przekonani o tym, że to oni mają pierwszeństwo (w przypadku braku znaków, pierwszeństwo na skrzyżowaniu ma nadjeżdżający z prawej strony - przyp. red.). Jego zdaniem, jeśli dojdzie do wypadku lub kolizji na tych skrzyżowaniach, sprawa pierwszeństwa może być niejasna i śledczy będą mieli nie lada kłopot komu przyznać rację. Może dojść nawet do prób wyłudzenia odszkodowań. Natomiast według Zbigniewa Wiczkowskiego, dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Słupsku, sytuacja na skrzyżowaniach, gdzie zabrakło chwilowo znaków, wcale nie jest jednoznaczna. - Kierowca powinien najpierw zawsze spojrzeć na drogę, w którą chce się włączyć - mówi dyrektor Wiczkowski. - Na niej najczęściej można zauważyć znaki informujące o pierwszeństwie, należy też obserwować inne pojazdy. Poza tym zazwyczaj są jeszcze znaki poziome na drodze podporządkowanej. Problem z ustaleniem pierwszeństwa mógłby się pojawić dopiero wtedy, gdyby na drodze z pierwszeństwem nie był widoczny żaden znak. - Na drodze należy zawsze zachować zasadę ograniczonego zaufania w stosunku do innych kierowców - radzi Zbigniew Wiczkowski. - Nawet jeśli jesteśmy pewni tego, że mamy pierwszeństwo przejazdu.