Mieszkańcy przy skrzyżowaniu ul. Katowickiej i Ozimskiej w Opolu skarżą się na uciążliwość sygnalizacji dźwiękowej dla niewidomych. - Ciągły pisk nie daje nam spać w nocy - mówi pan Tadeusz. O tym, jak uciążliwe potrafi być piszczenie sygnalizatorów, przekonał się pan Tadeusz. - Trudno było zmrużyć oko, to przeszkadzało nie tylko mnie. Mówiło się o tym w windzie, ale nikt nie interweniował - opowiada i dodaje, że kilka dni po przeprowadzce wysłał pismo do urzędu miasta z prośbą o wyłączenie sygnału dźwiękowego po godzinie 22. - Rozumiem, że niewidomi muszą mieć możliwość bezpiecznego poruszania się. Ale po godz. 22 mało kto chodzi ulicami, zwłaszcza na skrzyżowaniu Katowickiej z Ozimską - dodaje. Pismo poskutkowało. Uciążliwy dźwięk oznajmiający niewidomym, że pali się zielone światło, niebawem zamilknie. Zastąpi go tzw. bociani klekot, który nie jest tak dolegliwy, a emitowany jest kierunkowo w stronę przejścia dla pieszych. Podobnych przypadków jest więcej. - Wcześniej były interwencje mieszkańców bloków przy skrzyżowaniach ul. Plebiscytowej z Ozimską i Horoszkiewicza z Sosnkowskiego - opowiada Marek Michalak z firmy Omega Elektro, zajmującej się konserwacją sygnalizatorów. Dlatego miasto sukcesywnie wymienia stare sygnalizatory, które mają nawet 20 lat, na nowsze. - Jest to o tyle skomplikowane, że nie można wymienić tylko urządzenia wydającego dźwięk, ale cały sygnalizator. Do końca roku jednak wszystkie 36 skrzyżowań świetlnych w mieście zmodernizujemy - mówi Piotr Jurczyk z Miejskiego Zarządu Dróg. Nic przeciwko wymianie nie mają także niewidomi. Zdarzało się bowiem, że starsze sygnalizatory wprowadzały niewidomych w błąd, wysyłając sygnał z jednego przejścia na całe skrzyżowanie.
Gdy światła piszczą
21 stycznia 2008