
(492-66)
Dziennikarze redakcji TVN.24 poprosili naszego czołowego rajdowca, Krzysztofa Hołowczyca o radę jak kierowcy powinni zachowywać się w sytuacji mgły na drodze i zagrodzenia udziałem w karambolu. Mgła dezorientuje kierowców, którzy nie mogą odnaleźć się na drodze - ocenia ekspert. Mgła ogranicza widoczność, a kierowcy nadal nie zdejmują nogi z gazu i nie dostosowują swojej prędkości do tych trudnych warunków. Według Hołowczyca główną przyczyną karamboli jest właśnie nadmierna prędkość, nieadekwatna do widzialności. - Należy dostosować przede wszystkim prędkość do tego co widzimy - mówił Hołowczyc. Nie powinniśmy szybko jechać po zamglonych, dwupasmowych, trzypasmowych drogach czy autostradach, szybciej, niż po zwykłych, bo dają nam poczucie bezpieczeństwa - mówił rajdowiec. Największym problemem we mgle jest to, że się nic nie widać. - Jeżeli jest mgła, jedziemy do tego momentu, do którego jesteśmy w stanie zahamować. Jeżeli to będzie 5 m, to czasami trzeba jechać 10 km/h - dodał. Unikajmy paniki – radzi dalej ten doświadczony rajdowiec. Nigdy nie stajemy na drodze. To jest podstawowa zasada – przestrzega. Ostatecznie możemy zjechać na pas awaryjny – zaleca. Natomiast niedoświadczony kierowca powinien zjechać najbliższym zjazdem i przeczekać te warunki atmosferyczne. Oczywiście podczas mgły korzystamy ze świateł przeciwmgielnych, albo tylko mijania. - Każde włączenie długich świateł to wielka ściana przed nami, przez którą nic nie widzimy - powiedział rajdowiec. Jeżeli znajdziemy się w sytuacji potrzeby agresywnego hamowania to informujemy o tym jadących za nami, wykorzystujmy do tego światła awaryjne, a także sygnalizację dźwiękową. Spuśćmy szyby, wtedy możemy lepiej słyszeć co się dzieje. Kiedy jednak dojdzie do zderzenia, należy dwa razy pomyśleć, czy wychodzić z samochodu. Jeśli jest gęsty ruch i duża mgła, kierowcy nie mają szansy zobaczyć innych pojazdów, nie mówiąc już osobach poruszających się po drodze. Istnieje duże niebezpieczeństwo, że zostaniemy potrąceni. Mamy mniejsze szanse na wyjście bez szwanku. Hołowczyc zaleca pozostanie w samochodzie w pozycji embrionalnej, przyklejeni głową do zagłówka. - Jeżeli jest gęsty ruch, jeżeli mam świadomość, że za mną jadą samochody, w życiu bym nie wychodził z auta - mówił.