
^ Jan Zasel, ekspert z zakresu prawa drogowego, autor książek (Fot.: PD@N 475-37jm)
W dziejącym się ostatnio frontalnym ataku na pijanych za kierownicą samochodu zabrało głos Partnerstwo dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Głos poważny, ale w chórze wielogłosu okazał się słabo słyszalny. Może dlatego, że i chór, wobec braku dyrygenta, nie brzmiał harmonijnie. Schodząc na niziny dziejów musimy uświadomić sobie pewne fakty.
Pierwszy - trzeźwi za kierownicą skutecznie konkurują z nietrzeźwymi w zabijaniu na drodze. Czas więc przestać epatować nas bezmyślnym hasłem: zero tolerancji dla pijanych kierowców. Człowiekowi rozumnemu hasło to przywodzi na myśl, że dotąd była pełna tolerancja tego zjawiska. Chciałoby się zaproponować prostsze hasło utworzone i znakomicie wyśpiewane przez poetę Wojciecha Młynarskiego: “róbmy swoje...” Dodałbym od siebie: róbmy dobrze.
Drugi - nietrzeźwi za kierownicą nie spadli nam z niebios. Historycznie rzecz ujmując dzieje się tak według zasady: wszystko, co się dzieje ma swoją przyczynę. Przypomnijmy więc, że podczas trwającego niemal dwa stulecia zaboru rosyjskiego, zaborca przeniósł na podbite terytorium panujące u niego przez wieki zawołanie: s winom my radzilis’, s winom my pamrom, s winom nas pacharoniat s pianym papom. Słowo “wino” w powszechnym użyciu w Rosji oznacza alkohol, najlepiej czystą wódkę.Było to przez zaborcę starannie wcielane w życie w postaci choćby zapłaty alkoholem (okowitą) chłopom za dostawy itp. To się przyjęło.
Trzeci - odzyskana wolność w 1918 roku trwała krótko. Nie wiemy, czy podejmowano w tym okresie skuteczne próby odwrócenia tego negatywnego zjawiska. Wiemy natomiast, że dzięki naszym aliantom, zwłaszcza amerykanom, terytorium naszego kraju zawładnął, choć w sposób nowoczesny i wielce wyrafinowany, następca zaborcy. Zastosował także wypróbowane metody osłabiania morale poddanego narodu. Pierwszą wybraną ofiarą było wojsko. Piło się tam po przysiędze, piło się po nominacji na wyższy stopień, piło się po zaproszeniu marszałka Rokossowskiego o objęcie funkcji Ministra Obrony Narodowej, wreszcie po usłuchaniu przez niego prośby by opuścił kraj rodzinny i wrócił do Związku Radzieckiego. Wojsko, które w tym czasie skupiało około ćwierć miliona mężczyzn stanowiło dobrze wybrane miejsce do uderzenia. Dostrzegł to dopiero żołnierz i dowódca gen. Jaruzelski. Gdy został Ministrem Obrony Narodowej rozpoczął bezpardonową i skuteczną walkę z alkoholizmem w szeregach armii.
Ale to już było. Teraz, skoro znaleźliśmy w czołówce Europy w zabijaniu na drodze, należy podjąć pracę organiczną nad szeroko rozumianą edukacją komunikacyjną, w tym także nad kulturą picia. Przecież alkohol w różnej postaci jest spożywany przez wszystkie narody cywilizowane. Rzecz w tym by doprowadzić do tego, iżby nasz obywatel wiedział kiedy pić i ile, a także by po wypiciu zachował ludzki charakter. Tego jednak nie da się załatwić mądrzejszym lub głupszym hasłem. Trzeba nad tym popracować i starać się odwrócić to, co nam wpajano przez prawie dwa wieki. J.Z.