
Co najmniej 12 ofiar śmiertelnych (nie zidentyfikowano wszystkich szczątków ludzkich) i ponad 40 osób rannych (z rozległymi poparzeniami i złamaniami) w wypadku drogowym autobusu wiozącego pielgrzmów do Częstochowy. Przyczyną wypadku prawdopodobnie było zderzenie kilku pojazdów, na prostej drodze autobus zderzył się z ciągnikiem ciągłowym i z następnym, po czym spłonął. W karambolu brała udział, oprócz autokaru, także ciężarówka z lawetą, (która wiozła sa
mochody i ciągnik siodłowy) oraz bus. “Do czołowego zderzenia autobusu z ciężarową lawetą doszło w momencie, gdy przynajmniej jedno z tych aut wykonywało manewr wyprzedzania” - tak świadkowie opisują okoliczności wypadku. To jedna z największych katastrof drogowych w Polsce. W Białymstoku żałoba.
Najczęściej to błąd człowieka - komentarz “Rzeczpospolitej”:
Według statystyk do 60 proc. wypadków drogowych dochodzi w dzień, w dobrych warunkach. Główną przyczyną jest błąd człowieka mówi Tomasz Połeć, zastępca głównego inspektora transportu drogowego. W tym przypadku kierowca autobusu pokonał zaledwie 40 km, trudno mówić o zmęczeniu. Zderzenie pod Białymstokiem jest czwartą tak tragiczną katastrofą w ostatnich latach. W 1994 r. w wypadku pod Gdańskiem zginęły 32 osoby. W marcu 2001 r. w Gosterach zginęło 7 osób w zderzeniu tira z autobusem, a w sierpniu 2001 r. w Bełchatowie 7 osób.