Zderzenie trzech aut osobowych w miejscowości Downary Plac, na trasie krajowej nr 65 Białystok-Ełk – sześć śmiertelnych ofiar, ranne cztery osoby. Wg wstępnych ustaleń policji do wypadku doprowadził 21-letni kierowca volkswagena, który nie zachował należytej ostrożności przy wyjeżdżaniu z drogi podporządkowanej (zignorował znak "stop") i doprowadził do zderzenia z mazdą, która jechała w kierunku Białegostoku. Na mazdę najechał jeszcze opel nadjeżdżający z naprzeciwka. Kierowca volkswagena, który doprowadził do wypadku, był trzeźwy. Zeznał policji, że nie widział nadjeżdżającej Mazdy i nie wie, jak doszło do wypadku. Policja podejrzewa też, że auta poruszające się drogą nr 65 (Mazda i Opel) jechały z "dość dużą prędkością". Konkrety mają ustalić biegli w dziedzinie ruchu drogowego. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej wojewoda podlaski Jan Dobrzyński powiedział: "To, co się stało, jest przykładem wielkiej bezmyślności". Zażądał od policji, by możliwie surowe były kary dla kierowców łamiących przepisy, a do kierowców zaapelował o rozwagę. Komendant wojewódzki policji w Białymstoku Adam Mularz poinformował, że w związku z rosnącą liczbą bardzo groźnych wypadków wystąpi w piątek do białostockiej prokuratury apelacyjnej o opinię, czy możliwe byłoby karanie każdego kierowcy, którzy spowodowałby zagrożenie w ruchu drogowym (głównie z powodu przekroczenia prędkości), od razu zatrzymaniem prawa jazdy.