Jak informuje dziennik "Gazeta Wyborcza" - kierowca tira podał wczoraj do sądu szefa firmy przewozowej, domagając się kilku tysięcy złotych zaległych diet za trasy zagraniczne. Dowodami będą fałszowane tachografy, lipne zaświadczenia urlopowe i kaseta magnetofonowa, gdzie pracodawca przyznaje się do wyzysku.