Przegląd prasy

Kontrole elek są konieczne i będą prowadzone

21 maja 2008

W Częstochowie posypały się mandaty i upomnienia dla ośrodków szkolenia kierowców za źle oznakowane auta i brak dokumentów. Akcję policjantów skrytykowało stowarzyszenie instruktorów szkół jazdy - donosi "Gazeta Wyborcza Częstochowa". Od rana dwa patrole policji sprawdzały samochody nauki jazdy. Akcja była zaplanowana od wielu dni, a kontroli nie uniknęły nawet samochody WORD. - Byliśmy w szoku. Zwykle policjanci nie przeszkadzają w egzaminach. Tymczasem kolega akurat przejeżdżał i widział kontrolę. Kazali wysiąść egzaminatorowi, sprawdzali auto i dokumenty, a najbardziej zaskoczony był egzaminowany, dwie stresujące sytuacje za jednym zamachem - opowiadał "Gazecie" jeden z częstochowskich instruktorów. Wieści o kontroli rozeszły się wśród elek lotem błyskawicy. - Przed południem usłyszałem, że chyba kontrolujemy naukę jazdy, bo jest ich mało na ulicach - uśmiecha się nadkom. Marek Struski z sekcji ruchu drogowego i dodaje: - Czy ta druga połowa, która się przed nami schowała, miała coś do ukrycia: niesprawne auto, brak aktualnych badań lekarskich albo instruktorowi wygasły uprawnienia? Przecież gdyby elki nie miały powodu do strachu, byłoby ich na drogach tyle co zwykle. Instruktorzy rzeczywiście się uprzedzali: widać to było podczas kontroli na ul. Legionów (jeździ tędy mnóstwo kursantów, bo to droga prowadząca do Ośrodka Egzaminowania Kierowców). Siedzący w przejeżdżających elkach, widząc zatrzymane auto, łapali za komórki. - Ostrzeżeni pewnie wyjadą pod wieczór, bo nie wiedzą, że nasza kontrola potrwa do nocy - mówili sierżant sztabowy Robert Olczyk oraz starszy szeregowy Damian Bachniak. Wśród aut niewiele było częstochowskich. Pierwsza wpadła w ręce patrolu załoga z Pajęczna. Okazało się, że kursantka nie miała dokumentów i sprawa skończyła się mandatem. W kolejnym przypadku - żółtej elki z Włoszczowy - kursant Paweł nie miał dowodu osobistego. Przyjechał uczyć się jazdy po Częstochowie, wkrótce czeka go egzamin. - Pracowałem na nocnej zmianie, o świcie wpadłem do domu, złapałem jakąś kanapkę i pobiegłem na pociąg, żeby zdążyć na kurs jazdy. Zapomniałem dokumentów. Pewnie dadzą mi mandat - martwił się mężczyzna. Po badaniu alkomatem, który pokazał wynik 0,00, policjanci ukarali go tylko upomnieniem. - Nauczka na cale życie - mówił szczęśliwy mężczyzna. Do godz. 15 policja skontrolowała 12 elek. - W jednym wypadku skończyło się kilkusetzłotowym mandatem, bo auto nie miało oznaczeń bocznych. Instruktor tłumaczył, że wyjechał z myjni i zapomniał ich doczepić - mówi nadkomisarz Struski. Wczorajszą akcję policji skrytykowało stowarzyszenie instruktorów szkół jazdy. - To nagonka. Co to znaczy: masowa kontrola elek? Czy my popełniamy jakieś masowe przestępstwa? - pytał Krystian Orlikowski. - Już raz napisaliśmy w sprawie policyjnych kontroli do komendy wojewódzkiej, bo graniczyły z łamaniem praw człowieka. Nie naruszamy prawa, przeciwnie - kursant z instruktorem znacznie rzadziej złamie przepis niż doświadczony kierowca, któremu zdarza się to nagminnie. Policja ma jednak inne dane. Przypomina, że to elka spowodowała karambol na skrzyżowaniu ulic Niepodległości i Bór. Ucierpiały wtedy kobieta i jej siedmioletnia córka. Kierowca elki na radomszczańskich numerach uciekł. Policja zatrzymała samochód, gdy zdążał w stronę Radomska. - Dlatego kontrole elek są konieczne i będą cyklicznie prowadzone - zapowiada nadkomisarz Struski. 

Redakcja PRAWA DROGOWEGO @ NEWS z zainteresowaniem zapozna się z propozycjami rozwiązania problemu zgłoszonymi przez ośrodki szkolenia kierowców. Czekamy na nie. Opublikujemy je. Poprosimy o wypowiedzi innych zainteresowanych.