Przegląd prasy

Krótszy czas pracy kierowców autobusów

10 kwietnia 2007

Nowe unijne przepisy o dozwolonym czasie jazdy kierowców zaczną obowiązywać 11 kwietnia. Zmieniają zasady czasu prowadzenia dużych pojazdów, obowiązkowych przerw i odpoczynków. Zawarte są w rozporządzeniu 561/2006/WE w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego. W jednej ze zmian obligują państwa członkowskie do wprowadzenia takich regulacji, także od 11 kwietnia, dla kierowców prowadzących pojazdy na regularnych liniach miejskich i podmiejskich (nieprzekraczających 50 km). W tracącym ważność rozporządzeniu 3820/85/EWG takiej delegacji nie było. Były one natomiast w obowiązującej obecnie polskiej ustawie o czasie pracy kierowców. Dotyczyły jednak tylko kierowców-pracowników. Tymczasem wielu kierowców (może nawet większość) prowadzi autobusy w ramach samozatrudnienia. Do dzisiaj mogą prowadzić autobusy praktycznie bez ograniczeń. Często pracują więc bardzo długo i przemęczeni mogą powodować zagrożenie na drodze - zarówno dla przewożonych pasażerów, jak i innych użytkowników ruchu. Dlatego Unia kazała wprowadzić przepisy obejmujące także tę grupę kierowców. Nasza nowelizacja ustawy o czasie pracy kierowców utknęła jednak w parlamencie. Poprawki do niej wprowadzano zarówno w Sejmie, jak i w Senacie. Ostateczne sejmowe głosowania przewidziano na posiedzeniu 11 - 13 kwietnia. Biorąc pod uwagę, że ustawę będzie musiał jeszcze podpisać prezydent i wejdzie ona w życie dopiero po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw, należy się spodziewać, że przepisy wejdą w życie dopiero w maju. O to, czy w związku z opóźnieniem dotkną nas unijne sankcje, redakcja “Rzeczpospolitej” zapytała prof. Cezarego Mika, dziekana Wydziału Prawa i Administracji na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. “Nie tłumaczy państwa to, że ustawodawca się spóźnia. Orzecznictwo unijne jest w takich kwestiach dość jednoznacznie” – mówi Cezary Mik. “Dotyczy to przede wszystkim dyrektyw, które trzeba wprowadzić do prawa krajowego, ale również przepisu rozporządzenia 561/2006/WE obligującego do wprowadzenia do krajowych przepisów regulacji dla konkretnej grupy przewozów. Wysoce wątpliwe jest jednak, żeby w tym konkretnym przypadku Komisja Europejska wnosiła skargę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, bowiem sposób postępowania w takich sytuacjach jest wielostopniowy, a opóźnienie legislacyjne niewielkie”. Zwłaszcza że, jak zapewnia Maciej Wroński, dyrektor Departamentu Dróg i Transportu Drogowego w Ministerstwie Transportu, nasz kraj jest w ocenie komisji jednym z najlepiej wywiązujących się z obowiązków, jeśli chodzi o wdrażanie przepisów dotyczących transportu drogowego, a ustawa jest na ostatnim etapie prac legislacyjnych.