Przegląd prasy

Kto sprzątnie pozostałości po wypadkach

1 kwietnia 2007

Jeżdżąc po mieście, niemal codziennie natrafia się na pozostałości po stłuczonych reflektorach czy lampach walające się na skrzyżowaniach i ulicach. - Zdarzają się dni, że w kilku miejscach trafiam na odłamki szkła. Nikt tego nie sprząta - mówi pan Ryszard, rzeszowski taksówkarz. Kto ma obowiązek sprzątania dróg po kolizjach? - Zarządca drogi, czyli Miejski Zarząd Dróg i Zieleni - mówi Zbigniew Kocój z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. Przyznaje jednak, że problem jest bardziej złożony. Jeżeli podczas wypadku rozleje się olej czy inny płyn samochodowy, na miejsce wzywana jest straż pożarna. - Takie zanieczyszczenia usuwają z drogi chemicy ze straży. Przy okazji sprzątają także szkło - tłumaczy Zbigniew Kocój i dodaje, że w przypadku gdy potrzebna jest laweta do odholowania samochodów, miejsce po wypadku sprząta właściciel lawety. Według Kocoja policjanci z drogówki także sprzątają pozostałości po stłuczkach, zaznacza jednak, że w miarę możliwości. Dlaczego w takim razie na drogach leżą niebezpieczne pozostałości po wypadkach? - Jak mówię, policjanci sprzątają w miarę swoich możliwości. Nie są w stanie posprzątać wszystkiego. Zdarza się często, że uczestnicy kolizji dogadują się ze sobą. Nie wzywają policji, rozjeżdżają się, a resztki po stłuczce pozostają na drodze. Wtedy posprzątać musi MZDiZ - tłumaczy Kocój. Problem jednak w tym, że MZDiZ nie ma informacji, że na konkretnej drodze leży np. szkło z rozbitej samochodowej szyby. Zbigniew Kocój podkreśla, że policja już kilkakrotnie wysyłała pisma do MZDiZ z prośbą o ustalenie warunków współpracy, przede wszystkim przepływu informacji. Pisma pozostały jednak jak na razie bez odpowiedzi. Tadeusz Kuśnierz, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Zieleni, prostuje jednak: - Pod koniec ubiegłego tygodnia spotkaliśmy się z naczelnikiem sekcji ruchu drogowego KMP Zdzisławem Sudołem. Dogadaliśmy szczegóły. Obecnie rzeszowskie drogi sprząta Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. Przekazałem szefowi drogówki potrzebne telefony. MPGK czeka pod nimi na informacje od policji i straży miejskiej o miejscach, gdzie na drogach leżą pozostałości po wypadkach. Wymagamy od MPGK dobrego wywiązywania się z obowiązków i mam nadzieję, że skarg na brudne ulice już nie będzie. - Na razie nie ma w komendzie oficjalnego pisma z MZDiZ. Myślę, że umowa słowna szefa sekcji ruchu drogowego z dyrektorem miejskiej zieleni będzie poparta umową pisemną - mówi Zbigniew Kocój. Zasugerowaliśmy szefowi MZDiZ jeszcze jedno rozwiązanie. Według nas możliwość informowania o ulicach, na których leżą pozostałości po wypadkach, powinni mieć także mieszkańcy. - To dobry pomysł. Polecam numer telefonu MPGK. Gospodarka komunalna ma obowiązek reagowania na takie sygnały - mówi Tadeusz Kuśnierz.