Warto pomyśleć nad tym jakie konsekwencje spotkają osobę, która popełniła błąd i prowadziła w stanie nietrzeźwym. Całkowicie zgadzam się z opinią społeczeństwa, każdy powinien ponosić konsekwencje swoich czynów, jednak to tylko ukaranie tej osoby i nic więcej. Może trzeba było wyeliminować ten problem wcześniej, zanim dana osoba wypiła i pojechała, może generalnie miała problemy z alkoholem? Szacuje się, że około 30 proc. kierowców zatrzymanych na jeździe w stanie nietrzeźwości to osoby uzależnione od alkoholu. Dobre rozwiązanie stanowiłyby poparte dobrymi wynikami w Unii Europejskiej tzw. “programy reedukacyjne". Koszty takiego kursu ponosiła by osoba zatrzymana za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości. Szacuje się, że na Zachodzie reedukacja doprowadziła do zmniejszenia liczby pijanych kierowców na drogach o połowę. Pozostała część zatrzymanych kierujących to osoby, które wypiły na “imieninach cioci". Utwierdzone w przekonaniu, że uda im się wrócić bez niepokojenia przez drogówkę. I faktycznie jak wynika z badań dr Ewy Tokarczyk z Instytutu Transportu Samochodowego, na niebezpieczny powrót z zakrapianej zabawy decyduje się, co piąty kierowca. Jednym z powodów, dla którego tak łatwo zdecydować się na jazdę po pijanemu, jest przekonanie o minimalnym ryzyku policyjnej kontroli.
Policja łapie, co 20 pijanego kierowcę.