W Zespole Szkół Zawodowych nr 1 w Strzelcach Opolskich kandydaci na kierowców oglądali akcję wyciągania ofiar wypadku samochodowego. Pokaz zorganizowali uczniowie. Głównymi bohaterami symulacji była dwójka młodych ludzi, którzy jechali Oplem Kadetem. Scenariusz zakładał, że mieli oni wypadek i ranni utknęli w rozbitym samochodzie. Na miejsce jako pierwsi przyjechali strażacy, którzy musieli wyciągnąć ofiary i udzielić im pierwszej pomocy. Uczniowie-organizatorzy Daria Kaczmarczyk i Mirosław Jaskóła, powiedzieli: - Wykorzystaliśmy trochę naszą znajomość ze strażakami, żeby pokazać kolegom, do czego może doprowadzić nierozważna jazda.

(Fot.: PD@N 384-5)
Wyciągnięcie "ofiar" z samochodu zajęło strażakom 15 minut. Żeby wydobyć “ofiary” z samochodu strażacy musieli rozciąć dach i usunąć drzwi. Podczas gdy jedni strażacy odcinali kolejne części samochodu, inni pozostawali w samochodzie i wspierali “poszkodowanych”. - W rzeczywiści w takich przypadkach wyciąganie ofiar może trwać nawet pół godziny. Tutaj warunki do pracy były idealne. W prawdziwych wypadkach często nogi są pomiędzy pedałami, a ciało przygniecione jest dodatkowo kolumną kierownicy - powiedział asp. Sławomir Wasik, który dowodził akcją.. - Nie wiedziałem, że to tyle trwa! Na filmach to wygląda inaczej! - komentowali uczniowie, którzy przyglądali się akcji.