
(Fot.: PD@N 486-20)
Około pół tysiąca zielonogórzan wzięło udział w marszu przeciwko pijanym kierowcom. Ofiarą jednego z nich jest Michał Mordowski, który w poniedziałek został śmiertelnie potrącony na pasach. - To mógł być każdy z nas - mówili uczestnicy pochodu. Uczestnicy marszu nieśli pomarańczowe balony. Protest to głośne powiedzenie "Nie!" każdemu, kto siada za kierownicą po alkoholu, oraz tym, którzy godzą się na takie zachowania. Ludzie mają dość pijaków i odurzonych za kółkiem, bo po prostu obawiają się o życie swoje i najbliższych. - U nas niestety piją wszyscy. Dlaczego jednak później nie znajdzie się ktoś, kto zabroni im wsiadać do auta? - Musieliśmy tu być. Chcemy powiedzieć "dosyć". Na miejscu pana Michała mógł być każdy z nas – mówili uczestnicy. – Marsz jest tylko formą protestu przeciwko złu, jakie zdarza się na naszych drogach codziennie w wyniku jazdy po pijanemu. Wierzymy w to, iż wspólne jednoczenie się społeczeństwa w takich marszach jest formą edukacji społecznej, z nadzieją, iż my, idący w tym proteście, ludzie świadomi, widząc kogoś wsiadającego do auta pod wpływem alkoholu, zareagujemy w odpowiedni sposób. Że będziemy o tym głośno mówić, a media przekażą nasze opinie w świat i inni ludzie o nich usłyszą i zanim stanie się kolejna tragedia, zareagują w odpowiedni sposób - tłumaczy współorganizatorka Joanna Liddane z Zielonogórskiego Towarzystwa Upiększania Miasta.