Przegląd prasy

Mają sposób na nierzetelnych drogowców

28 stycznia 2009

Łódzka “Gazeta Wyborcza” poinformowała: Ci, którzy powinni remontować łódzkie ulice – będą monitorowani. Pracownicy Zarządu Dróg i Transportu zrobią to dzięki umieszczonym w samochodach służbowych specjalnym kamerom internetowym. 13 nowych kamer dostał Wydział Oczyszczania Ulic łódzkiego Zarządu Dróg i Transportu. Osiem będzie monitorowało efekt pracy łódzkich robotników remontujących ulice w mieście. Pozostałe pięć zarząd umieści w samochodach służbowych. To pierwszy tego typu system weryfikacji jakości prac w kraju. - Dzięki kamerom będziemy mogli na bieżąco nadzorować firmy, które, na przykład, odśnieżają miasto lub oczyszczają ulice w mieście - mówi Maciej Winsche, kierownik Wydziału Oczyszczania Ulic. - Oprócz tego, dzięki połączeniu z internetem kamery na żywo będą przekazywały obraz do centrum, dlatego będziemy mogli sprawdzać, które ulice są zakorkowane. Sprzęt znacznie usprawni i skoordynuje pracę w zarządzie.

Jak to działa? - Dzięki kamerom umieszczonym w autach, jedna osoba może zgromadzić materiał dla czterech inspektorów. Bo jednocześnie sfilmuje krzywe krawężniki, niezałatane dziury, pochylone znaki drogowe i źle przycięte drzewa - tłumaczy Winsche. Póki co kamery będą rejestrowały zdjęcia z częstotliwością jednej klatki co 15 sekund. - Na tyle pozwala dzisiejsza technika - przekonuje Jarosław Piszkiewicz z KonSysTelu, firmy, która dostarczyła sprzęt. - Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w przyszłości, kiedy w Łodzi pojawi się sieć światłowodów, rejestrować zapis co sekundę. Winsche: - Zresztą zdjęcie robione co piętnaście sekund to nie problem. Kierowca zawsze będzie mógł zawrócić i przejechać jeszcze raz obok dziury. Oprócz tego system będzie archiwizował wszystkie nagrania przez miesiąc. Dzięki temu możliwe będzie udowodnienie nieuczciwym pracownikom, że nie pracowali w wyznaczonych godzinach lub zbyt często robili sobie przerwy na papierosa. Koszt jednej kamery wraz z całym osprzętem to wydatek ok. 3 tys. zł.