Liczba osób ubiegających się o odszkodowanie za zniszczenie samochodów na dziurawych drogach spada. Powód? Urzędnicy uważają, że to efekt modernizacji dróg. Kierowcy - że to zmiana zasad ubiegania się o zadośćuczynienie – czytamy w “Gazecie Wyborczej Łódź”. W 2006 roku do Zarządu Dróg i Transportu wpłynęło ponad 1300 wniosków o odszkodowanie za zniszczenie samochodów na dziurawych drogach. Około 80 proc. z nich ubezpieczyciel uznał jako zasadne. Przeważnie były to pokrzywione felgi i uszkodzone zawieszenia. Na początku ubiegłego roku Zarząd Dróg i Transportu zmienił zasady starania się o rekompensatę. Znacznie utrudniło to ubieganie się o odszkodowanie. Wcześniej wystarczył opis zdarzenia, miejsca i odniesionych szkód. Po zmianach wniosek oprócz formularza musi zawierać dokumentację w postaci: fotografii, oświadczenia świadka lub notatki policji (wymagane przynajmniej dwa rodzaje dokumentacji). Efekt? W 2007 roku już tylko 460 wniosków trafiło do urzędu. Aby spełnić wymagania urzędników, najlepiej wezwać więc policję. Ta jednak nie ma obowiązku przyjechać na miejsce zdarzenia, jeśli nie ma podejrzenia przestępstwa ani wykroczenia. - Wówczas jest to tylko sprawa między kierowcą a zarządcą drogi - tłumaczą funkcjonariusze. Od początku tego roku do zarządu dróg wpłynęło jedynie 130 podań. Zarząd Dróg i Transportu uważa, że mniejsza liczba wniosków o odszkodowanie jest wynikiem naprawy wielu dróg, a nie efektem dodatkowych wymagań.