
(Fot.: PD@N 379-2)
Lubuscy właściciele szkół nauki jazdy nie zgadzają się na powstanie superszkół. Tylko one będą mogły szkolić przez internet kursantów i instruktorów. Pod warunkiem że kupią autobus i ciężarówkę. W Gorzowie żadna ze szkół nie spełnia takich warunków, w Zielonej Górze jedna. Szkoleniowcy zbierają podpisy, mają ich już blisko pół tysiąca – relacjonuje “Gazeta pl”. Tzw. super szkoły przewidują zapisy ustawy o kierujących pojazdami. Tylko one będą mogły szkolić kursantów przez Internet. Problem w tym, że aby zyskać status super szkoły, trzeba szkolić kierowców we wszystkich kategoriach i mieć co najmniej po jednym aucie osobowym, motocyklu, autobusie i ciężarówce. Niewiele osk w Polsce spełnia takie warunki, jak to oceniają obserwatorzy rynku szkoleniowego – może 15-20 placówek. Ta ustawia łamie konstytucję, prawo równości oraz prawo unijne, które zakazuje stosowania praktyk monopolistycznych, bo superośrodki staną się monopolistami na rynku – oponują właściciele małych i średnich szkół, którzy szkolą w jednej lub dwóch kategoriach, chcą, by ustawę zmieniono, bo choć specjalizują się w szkoleniu od kilkunastu lat, mogą wypaść z rynku. Ich oferty - bez możliwości szkolenia w e-learningu - stracą na atrakcyjności wśród kursantów. Podjęto działania zmierzające do znowelizowania ustawy. - Nikt w Gorzowie nie ma tyle pieniędzy [np. koszt ciężarówki to nawet 800 tys. zł - red]. Instruktorzy, by przedłużać swoje uprawnienia, będą musieli dojeżdżać do Szczecina lub Zielonej Góry (tu tylko jedna szkoła spełni wymagania). To uciążliwe i niesprawiedliwe - tłumaczy Władysław Drzazga, prezes gorzowskiego stowarzyszenia szkół nauki jazdy. W Bibliotece Herberta spotkał się z ok. 70 szkoleniowcami z zachodniej Polski. Dyskusja wzbudziła gorące emocje. - Idziemy w złą stronę - grzmiał Ryszard Perwel z OSK Chojna. - Ta ustawa sprawi, że powstaną molochy szkolące kierowców. Przez to obniży się poziom umiejętności ludzi, którzy za kółkiem usiądą po raz pierwszy. W małych ośrodkach, w małych grupach uczy się najefektywniej – tłumaczył. - E-learning jest jak całowanie przez szybę. Jak komputer przygotuje człowieka, skoro my, instruktorzy, mamy z tym trudności - denerwuje się Perwel, który szkoli kierowców wspólnie z żoną Antoniną, która jest pedagogiem. - Trafiamy na trudne przypadki. Ktoś ma wykute testy, a jak zadamy mu proste, logiczne pytanie, to rozkłada ręce. - Założymy spółdzielnię - rzucił inny z instruktorów. Pod petycją podpisało się blisko 100 szkół z północnej części województwa, a to nie koniec. - Podpisy będziemy zbierać jeszcze przez tydzień - tłumaczy Władysław Drzazga. - Wyślemy naszą prośbę do posłów – informowała lubuska “Gazeta pl”.